<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441</id><updated>2012-02-16T13:39:34.592+01:00</updated><title type='text'>Notesik podróżny</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>22</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-4517050763163689646</id><published>2011-02-04T22:02:00.000+01:00</published><updated>2011-02-04T22:02:56.244+01:00</updated><title type='text'>Wycieczka z przyjaciółmi</title><content type='html'>W sobotę 15.01 przylecieli do nas przyjaciele - rodzeństwo Olivia i Lucas. Olivia mieszka aktualnie w Jakarcie, a Lucas w ich rodzinnej miejscowości Medan na Sumatrze. Historia tej znajomości jest zabawna, ponieważ poznaliśmy się wiele, wiele lat temu, za pośrednictwem Internetu, kiedy to jeszcze, żeby go mieć, trzeba było mieć modem, a ludzie porozumiewali się przy pomocy dziś już praktycznie zapomnianego &lt;a href="http://www.icq.com/en.html"&gt;ICQ&lt;/a&gt; (wszystko to działo się nawet jeszcze przed erą Gadu-Gadu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Oczywiście nigdy się nie widzieliśmy, byliśmy wtedy jeszcze w zasadzie bardzo młodą młodzieżą ;). Po moim wycofaniu się z ICQ znajomość się rozmyła i w zasadzie przestaliśmy się kontaktować. Jakimś zrządzeniem losu i za przyczyną mojego brata odnaleźliśmy się z Olivią na fejsbuku. Olivia bardzo nam pomogła przed przyjazdem udzielając wielu przydatnych informacji. Mieliśmy nadzieję, że uda nam się spotkać i poznać z przeproszeniem w realu (Biedronka nie wchodziła w grę ;)). Nie było to proste, ponieważ w Indonezji jest ledwie 14 dni urlopu, a soboty są pracujące. Ale ostatecznie się udało i oto przybyli :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sobota w zasadzie upłynęła na pogaduszkach, obiedzie i ogólnym zapoznaniu. W niedzielę natomiast udało nam się wybrać na wspólną wycieczkę po południowej części Bali. Lucas wypożyczył samochód, co jak się okazało nie było proste, ponieważ Balijczycy nie bardzo chcą wypożyczać samochody rodakom, ponieważ zdarzało się już nie raz, że samochód był kradziony i oddalał się w bliżej nieznanym kierunku. Ostatecznie się udało i mogliśmy ruszyć na wycieczkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieliśmy w założeniach 3 punkty programu:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Obiad z owoców morza w Jimbaran&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Park kulturalny Garuda Wisnu Kencana&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Świątynia Ulu Watu i w miarę możliwości zachód słońca tamże.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div&gt;Zaczęło się jednak od wizyty w szpitalu, ponieważ córy biegunka niestety wciąż nie ustępowała, a powrót do Polski zbliżał się nieubłaganie. Chcieliśmy uniknąć 24-godzinnej podróży z biegunką, gdyż jakoś nie jawiła nam się ona jako szczególny rarytas. Chwila oczekiwania, spotkanie z lekarzem, badanie, recepta na antybiotyk i rachunek na ok. 700k Rp. (jakieś 250 zł). Leczenie się w Indonezji jest na prawdę bardzo drogie, więc polecam ubezpieczenie - może się bardzo szybko zwrócić. Na przykład przyjazd karetki kosztuje 1 mln Rp. (ok. 350 zł), a samo tylko spotkanie z lekarzem kosztuje średnio 500k Rp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ w Indonezji nikt nie traci okazji do zarobku, szpitalny pan ochroniarz zaproponował, że pokaże nam knajpę znajomego w Jimbaran, gdzie będziemy mogli zjeść nieco morskiego jedzenia. Skorzystaliśmy z okazji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://wikitravel.org/en/Jimbaran"&gt;Jimbaran&lt;/a&gt; jest bardzo znany jako centrum morskiego jedzenia i niestety z ataku terrorystycznego, który miał tam miejsce w 2005 roku. Wzdłuż plaży jest mnóstwo restauracji, w których na wejściu możemy sobie wybrać co zjemy i jak zostanie to przyrządzone. Wszystko wygląda naprawdę na świeże, a różnorodność towaru wprawi każdego wielbiciela morskiej strawy w fantastyczny nastrój: ryby, małże, kalmary, ośmiornice, mątwy, kraby, raki, krewetki... Ponieważ z Mżonką nie jesteśmy wielbicielami takiego jedzenia podeszliśmy do zagadnienia bardzo ostrożnie: ryba i małże. Podstawowe wrażenia:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Sposób przygotowania bardzo interesujący - widać, że kucharze specjalizują się w tej kuchni. Rybę dostaliśmy w dwóch połowach przyrządzoną na dwa różne sposoby.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Małży się nieco obawiałem, ponieważ te, które jadłem w Polsce nie były smaczne - gumiaste i śmierdziały oceanem. Tutejsze były bardzo miłym zaskoczeniem - przyrządzone bardzo apetycznie, bez nawet odrobiny nieprzyjemnego zapachu.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div&gt;Po tym obiedzie nabrałem ochoty na poeksperymentowanie z tą kuchnią w przyszłości. Czy aby tylko ochota ta pozostanie? W szczególności w miejscu innym niż Jimbaran? Czas pokaże.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po opuszczeniu knajpy obraliśmy kierunek na GWC, czyli &lt;a href="http://gwk-culturalpark.com/"&gt;Garuda Wisnu Kencana&lt;/a&gt;. Jest to park kulturalny o szerokim spektrum zastosowań, ale centralnym punktem parku ma być posąg Wisnu siedzącego na Garudzie. Cały pomnik miał z założenia mieć wysokość 150m, a Garuda, który jest ptakiem, miał mieć skrzydła rozpostarte na 64m, a waga całości miała wynosić 4000 ton. Oznacza to, że nasz &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Chrystusa_Kr%C3%B3la_w_%C5%9Awiebodzinie"&gt;świebodziński Jezus&lt;/a&gt; o wysokości 52m z kopcem i wadze 400 ton, to mały miś przy tym pomniku. Natomiast tutaj również pojawiły się głosy, że pomnik boga Wisnu tej wielkości będzie raczej symbolem pychy i lokalni duchowni byli przeciwni temu monumentowi. Ostatecznie póki co wyrzeźbione są fragmenty Wisnu oraz fragment Garudy. Poszczególne elementy rozrzucone są po terenie parku.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhwVZ6xG3I/AAAAAAAADLo/28pL4saAiUA/s1600/IMG_2671.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhwVZ6xG3I/AAAAAAAADLo/28pL4saAiUA/s640/IMG_2671.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Przypuszczam, że jest to miniaturka właściwego pomnika&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhteQgf1GI/AAAAAAAADLE/KfRiZH8n5nU/s1600/IMG_2555.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhteQgf1GI/AAAAAAAADLE/KfRiZH8n5nU/s640/IMG_2555.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Gotowy fragment postaci Wisnu&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhu8VWxinI/AAAAAAAADLM/a2cfxDe2XUM/s1600/IMG_2572.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhu8VWxinI/AAAAAAAADLM/a2cfxDe2XUM/s640/IMG_2572.CR2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Raz jeszcze Wisnu z innej perspektywy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhwAYbD1FI/AAAAAAAADLg/ydZyrgy7dcs/s1600/IMG_2603.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhwAYbD1FI/AAAAAAAADLg/ydZyrgy7dcs/s400/IMG_2603.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Gotowa część Garudy&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div&gt;Gdzieś jeszcze przejeżdżając przez teren parku widzieliśmy ręce Wisnu, jednakże nie udało mi się ich sfotografować.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wjazd na teren parku jest ku naszemu zdumieniu płatny i to dość słono - bilet kosztuje 50k Rp. (~17,50zł) za osobę. Oczywiście to cena dla gości zagranicznych. Autochtoni płacą bodaj 5k Rp.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sam park ma przeznaczenie ogólnokulturalne. Odbywają się tutaj występy artystyczne, koncerty, można sobie pojeździć na Segwayu, poskakać na trampolinie i takie tam. Jest również możliwość zjedzenia i kupienia pamiątek w dość przyzwoitych cenach. Park odwiedza dość sporo ludzi, w szczególności młodzieży, a zdarza się również, że przyjeżdżają do niego młode pary, również zza granicy,&amp;nbsp;robić sobie sesje ślubne. My spotkaliśmy parę prawdopodobnie z Chin. W panującym tam tłumie oczywiście po raz kolejny atrakcją stała się Maja, która pozowała do kilkudziesięciu zdjęć z gośćmi parku.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhvXtG0-wI/AAAAAAAADLc/QiE9_7pgnUo/s1600/IMG_2585.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhvXtG0-wI/AAAAAAAADLc/QiE9_7pgnUo/s400/IMG_2585.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhupNmh-_I/AAAAAAAADLI/98NuglH2_sU/s1600/IMG_2559.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhupNmh-_I/AAAAAAAADLI/98NuglH2_sU/s400/IMG_2559.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Młoda para, chyba z Chin&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div&gt;O co chodzi z Wisnu i Garudą? Wisnu jest bogiem, a Garuda bóstwem pod postacią półptaka-półczłowieka. Historia ich przyjaźni pokazana jest na zaprezentowanych w parku płaskorzeźbach i opisana &lt;a href="http://gwk-culturalpark.com/about/gwk-story/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhwxMjPxyI/AAAAAAAADLs/veIeKwKnxq8/s1600/IMG_2667.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhwxMjPxyI/AAAAAAAADLs/veIeKwKnxq8/s640/IMG_2667.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhwxutPN3I/AAAAAAAADLw/NzuTKaJwnWA/s1600/IMG_2668.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhwxutPN3I/AAAAAAAADLw/NzuTKaJwnWA/s640/IMG_2668.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhwyZZd_KI/AAAAAAAADL0/14cvNN4d-94/s1600/IMG_2669.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhwyZZd_KI/AAAAAAAADL0/14cvNN4d-94/s640/IMG_2669.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhwzPjPmzI/AAAAAAAADL4/Ic7CfTBsxJg/s1600/IMG_2670.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhwzPjPmzI/AAAAAAAADL4/Ic7CfTBsxJg/s640/IMG_2670.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ogólnie za 50k Rp. była to rozrywka umiarkowana, spędziliśmy tam ok. 1,5h, głównie dlatego, że zrobiliśmy trochę zdjęć. Nie trafiliśmy w porę żadnych występów, więc to zapewne przyspieszyło zakończenie tej wizyty.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Stąd skierowaliśmy się do Pura Luhur w miejscowości Ulu Watu (czy też Uluwatu). To kolejna, obok odwiedzonej już Tanah Lot, światynia z sieci &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Balinese_Sea_Temples"&gt;balijskich świątyń morskich&lt;/a&gt;. Świątynia Luhur (Czasem określana też jako Pura Uluwatu) zlokalizowana jest na skalnym urwisku. Jest to dość duża świątynia, zamieszkiwana podobnie jak &lt;a href="http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/ubud-monkey-forest.html"&gt;Monkey Forest&lt;/a&gt; przez małpy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na wejściu standardowo uiściliśmy 3k Rp. za osobę w ramach biletu i odzialiśmy się w sarongi. W oczekiwaniu na Olivię, która gdzieś się zapodziała, oddałem się lekturze tablicy z zasadami i ostrzeżeniami. Trochę mnie rozbawiło ostrzeżenie, aby schować okulary i cenniejsze rzeczy. No fakt, małpy potrafią być zbójami i okradać turystów - wiemy to z Monkey Forest, ale przecież nie z okularów, tylko raczej z jedzenia. Ostrzeżenie zostało zignorowane. Weszliśmy na teren świątyni, zrobiliśmy kilka zdjęć i postanowiliśmy pokontemplować wspaniały widok na ocean. Mżonka podeszła do ogrodzenia trochę popatrzeć. W tym momencie podbiegła do niej małpa i zabrała jej z nosa okulary. Duże zaskoczenie... Odeszła na bok i zdawała się na coś oczekiwać dzierżąc w dłoni okulary Mżonki. Po chwili pojawił się pan, rzucił małpie jedzenie, a ta wypuściła okulary i skupiła się na złapaniu jedzenia. Pan wybawiciel zainkasował 50k Rp. za odzyskanie własności Mżonki. Dosłownie kilka minut później sytuacja powtórzyła się z panią, która stała obok nas. Tym razem mniej szczęścia - okulary zostały połamane. Zajścia oglądał pan z Rosji, który wyraźnie był rozbawiony całą sytuacją i dość pewny siebie z racji swoich gabarytów. Okulary stracił jakieś 20 minut później.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Doszliśmy do wniosku, że mniej lub też bardziej świadomie małpy te są po prostu tresowane przez odzyskujących rzeczy. Po zachowaniu małp widać było, że zabierają różne rzeczy, bo wiedzą, że po chwili dostaną w zamian za nie jedzenie - bezpośrednio po kradzieży po prostu odchodziły kawałek i czekały. Niejasne było tylko, czy "odzyskiwacze" trening ten prowadzili z rozmysłem czy też przez brak przemyślenia skutków swojego postępowania. Fakt, że jest to efekt szkolenia małp, potwierdzało to, że w Monkey Forest żyją dokładnie te same małpy, a zjawisko takie nie występuje.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po zaobserwowaniu kilku takich przypadków doszliśmy do wniosku, że jednak schowamy wszyscy okulary. Jednej pani jakimś cudem małpy zdołały ukraść nawet klapek...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUsUQOUCZjI/AAAAAAAADPE/6BpZuwYAn0A/s1600/IMG_2698.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUsUQOUCZjI/AAAAAAAADPE/6BpZuwYAn0A/s400/IMG_2698.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Małpa porwała klapek, ale już leci jedzenie...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUsUR8UYc_I/AAAAAAAADPI/SEqAV3fZwPk/s1600/IMG_2699.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUsUR8UYc_I/AAAAAAAADPI/SEqAV3fZwPk/s400/IMG_2699.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;... za które małpa chętnie odda klapek.&lt;br /&gt;I tak przerabia się kilkadziesiąt osób dziennie.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUsSEGJDKgI/AAAAAAAADOo/DrUNrUxNd0U/s1600/IMG_2678.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUsSEGJDKgI/AAAAAAAADOo/DrUNrUxNd0U/s400/IMG_2678.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A same małpy oczywiście dość sympatyczne i wdzięczne, &lt;br /&gt;oprócz tego, że wredne. Ale w sumie wredność to jak zwykle zasługa człowieka.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUsSpo869wI/AAAAAAAADO0/A9qPiP6V1YQ/s1600/IMG_2687.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUsSpo869wI/AAAAAAAADO0/A9qPiP6V1YQ/s400/IMG_2687.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zwłaszcza małe były fajne.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Jak się później okazało nawet &lt;a href="http://wikitravel.org/en/Bukit_Peninsula"&gt;Wikitravel ostrzega&lt;/a&gt; o tym zjawisku.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Ze świątyni zaś rozciągają się wspaniałe widoki na ocean i pobliskie klify.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUsZJe35XZI/AAAAAAAADPk/oZFw1azB7UE/s1600/IMG_2730.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUsZJe35XZI/AAAAAAAADPk/oZFw1azB7UE/s400/IMG_2730.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUsay8yZHCI/AAAAAAAADP8/FCPhrhT5n_A/s1600/IMG_2760.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUsay8yZHCI/AAAAAAAADP8/FCPhrhT5n_A/s640/IMG_2760.CR2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUxa7rroBAI/AAAAAAAADR0/lH3DbzRGT2w/s1600/IMG_2694.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUxa7rroBAI/AAAAAAAADR0/lH3DbzRGT2w/s640/IMG_2694.CR2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;I chyba po raz pierwszy udało się zrobić trochę zdjęć zachodu słońca :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUxW_WwjkFI/AAAAAAAADRU/tP6udjQ53do/s1600/IMG_2828.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUxW_WwjkFI/AAAAAAAADRU/tP6udjQ53do/s400/IMG_2828.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUxXpezOmHI/AAAAAAAADRg/qqEpLzBiXc0/s1600/IMG_2843.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUxXpezOmHI/AAAAAAAADRg/qqEpLzBiXc0/s400/IMG_2843.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUxYY44FxSI/AAAAAAAADRk/pHYOPlCvq-I/s1600/IMG_2856.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUxYY44FxSI/AAAAAAAADRk/pHYOPlCvq-I/s400/IMG_2856.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUxbQFzy_9I/AAAAAAAADR8/BQHzrZO1qxg/s1600/IMG_2868.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUxbQFzy_9I/AAAAAAAADR8/BQHzrZO1qxg/s400/IMG_2868.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Więcej zdjęć z wycieczki można znaleźć &lt;a href="http://tnij.org/j908"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-4517050763163689646?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/4517050763163689646/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/02/wycieczka-z-przyjaciomi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/4517050763163689646'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/4517050763163689646'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/02/wycieczka-z-przyjaciomi.html' title='Wycieczka z przyjaciółmi'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TUhwVZ6xG3I/AAAAAAAADLo/28pL4saAiUA/s72-c/IMG_2671.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-4547121188812239612</id><published>2011-01-24T14:33:00.001+01:00</published><updated>2011-01-24T06:55:00.998+01:00</updated><title type='text'>Dive Safari</title><content type='html'>Nasz wynajem w Ubud powoli dobiegał końca, więc postanowiliśmy ruszyć dalej, tym razem w ramach safari nurkowego. Rozpoczęliśmy 7 stycznia, kiedy to przybył po nas nasz pan kierowca i zabrał nas do pierwszego punktu naszej wyprawy - miejscowości Tulamben.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Całe safari zorganizowała dla nas firma &lt;a href="http://www.baliocean.com/"&gt;Blue Season Bali&lt;/a&gt;. Firma prowadzona jest bodajże przez brytyjsko-japońskie małżeństwo. Wydaje się, że robią to na prawdę z głową. Szczegóły safari uzgodniliśmy mailowo z bardzo miłą Panią, która przygotowała dla nas plan i zorganizowała wszystkie noclegi i całą logistykę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym punktem była miejscowość &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Tulamben"&gt;Tulamben&lt;/a&gt;, gdzie zostaliśmy przewiezieni 7 stycznia i zakwaterowani w &lt;a href="http://www.paradise-tulamben.com/"&gt;Tulamben Paradise&lt;/a&gt;. Miejscówka taka sobie, standardem była nieco poniżej tego co mieliśmy w Ubud, chociaż łazienka była ciut czystsza. Mżonce nie podobało się w ogóle, mnie przede wszystkim przeszkadzał zapach przypominając zgniłe liście. Niestety nie potrafię tej miejscówki ocenić w kontekście ceny, ponieważ safari obejmowało również zakwaterowanie, a znam tylko cenę końcową bez szczegółów. Spędziliśmy tam zaledwie dwie noce, więc nie była to kwestia spędzająca sen z powiek. Wyglądało to mniej więcej tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TTyE1nplBzI/AAAAAAAADC0/D-B2ES-7du0/s1600/IMG_2413.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TTyE1nplBzI/AAAAAAAADC0/D-B2ES-7du0/s640/IMG_2413.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TTyE3NUZYBI/AAAAAAAADC4/GHedr-K6qMw/s1600/IMG_2414.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TTyE3NUZYBI/AAAAAAAADC4/GHedr-K6qMw/s640/IMG_2414.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TTyE-Lj1cXI/AAAAAAAADDM/1mKG4obrp6U/s1600/IMG_2419.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TTyE-Lj1cXI/AAAAAAAADDM/1mKG4obrp6U/s640/IMG_2419.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TTyE5w369dI/AAAAAAAADDA/NLV8v3Jkg6Q/s1600/IMG_2416.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TTyE5w369dI/AAAAAAAADDA/NLV8v3Jkg6Q/s640/IMG_2416.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Samo Tulamben jest malutką wioską rybacką, więc nie ma tam specjalnie żadnych ciekawostek poza nurkowaniem i ładnymi widokami na ocean. Plaża jest niestety kamienista, więc nici z wypoczynku na białym piasku. W wodzie należy uważać na liczne jeżowce. Problemem jest również dostęp do Internetu, ponieważ jest mało miejsc gdzie takowy można uzyskać i zwykle jest on niezbyt wysokiej jakości. Tutaj można zobaczyć &lt;a href="http://tnij.org/j23x"&gt;kilka dodatkowych zdjęć z Tulamben&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia przybył mój dive guide imieniem Wayan i rozpoczęliśmy nurkowania. Pierwsze dwa nurkowania odbyły się na wraku &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/USAT_Liberty"&gt;USAT Liberty&lt;/a&gt; (błędnie nazywany czasem USS Liberty). Pierwszym zaskoczeniem było to, że jest to nurkowanie bezpośrednio z plaży, ponieważ wrak leży ok. 50 m od brzegu. Jakim cudem tak duży okręt znalazł się tak blisko plaży? Z wyjaśnieniem przyszła dość niezwykła historia okrętu. Był to statek transportowy wiozący części kolejowe i gumę z Autralii na Filipiny w czasie II WŚ w 1942 roku. Przepływając niedaleko wyspy Lombok miał niefortunne spotkanie z japońską łodzią podwodną, co skończyło się jego storpedowaniem. Dokonane zniszczenia nie spowodowały jednak natychmiastowego oddelegowania okrętu na dno, dzięki czemu dwa pobliskie okręty (amerykański i holenderski) wzięły go na hol. Miał on zostać odprowadzony do portu Singaraja, gdzie miał zostać naprawiony. Jednakże niedaleko Bali okazało się, że okręt nabiera zbyt dużo wody i nie zdoła dotrzeć do portu. Statek został ściągnięty na plażę w Tulamben na Bali, aby możliwe było odzyskanie ładunku. Po rozładowaniu okręt został w zasadzie porzucony i leżał na plaży, aż do 1963 roku, kiedy to wybuch balijskiego wulkanu Agung i powstałe w efekcie wstrząsy spowodowały, że okręt zsunął się do oceanu. Stąd jego bliskie plaży położenie, jak również niewielka głębokość (9-30m), na której okręt spoczywa. Ponad 47 lat przebywania pod wodą spowodowało, że okręt jest pięknie porośnięty rozmaitymi koralami i stanowi jedną z głównych atrakcji nurkowych Tulamben. Oczywiście również pozostałe życie, które towarzyszy koralom jest bardzo bogate. W zasadzie główną atrakcją tego miejsca jest wrak i możliwość jego eksploracji. Wrak jest dość otwarty, więc oglądanie różnych jego elementów w wielu miejscach nie jest bardzo skomplikowane, natomiast panuje tam ogromny ruch - jednocześnie bywa tam nawet kilkudziesięciu nurków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecie nurkowanie było nurkowaniem nocnym i również było nurkowaniem na wraku. Atrakcją tego nurkowania miała być tzw. &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Spanish_dancer"&gt;Spanish Dancer&lt;/a&gt;. Jest to gatunek ślimaka nagoskrzelnego. Swoim wyglądem i &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=SBlB1-EabgI"&gt;sposobem poruszania się&lt;/a&gt; przypomina hiszpańską tancerkę, skąd bierze się jego nazwa. Niestety nie zdołaliśmy go nigdzie odnaleźć, co daje mi kolejny dobry powód do powrotu na Bali :). Życie nocne jest dość odmienne od dziennego. W czasie nura udało nam się znaleźć:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://fc05.deviantart.net/fs36/f/2008/256/7/2/Bumphead_parrot_fish_by_carettacaretta.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://fc05.deviantart.net/fs36/f/2008/256/7/2/Bumphead_parrot_fish_by_carettacaretta.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ogromne bumphead parrotfish, osiągające ok. 100cm&lt;br /&gt;(© ~carettacaretta@deviantart)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/bf/G.Javanicus8.jpg/600px-G.Javanicus8.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/bf/G.Javanicus8.jpg/600px-G.Javanicus8.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Giant_moray"&gt;Gigantyczna murena&lt;/a&gt;, której widziałem tylko fragment sięgający ok. 1,5m&lt;br /&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.traveljournals.net/pictures/l/15/157385-local-barracuda-on-liberty-shipwreck-bali-indonesia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://www.traveljournals.net/pictures/l/15/157385-local-barracuda-on-liberty-shipwreck-bali-indonesia.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Barracuda&lt;br /&gt;(© &lt;a href="http://www.traveljournals.net/travelers/sandman/"&gt;sandman&lt;/a&gt;)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;W czasie tego nurkowania przekonałem się, że potrzebuję bardziej niezawodnej latarki ;), ponieważ moja zgasła kilkanaście minut przed zakończeniem nurkowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa kolejne dzienne nurkowania to nurkowania w ogrodzie koralowym. Tym razem była to okazja do obejrzenia ciekawych małych stworzeń. Jednym z niesamowicie ciekawych dla mnie zjawisk była symbioza ryby &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Goby"&gt;Goby&lt;/a&gt;&amp;nbsp;z krewetką, która była praktycznie ślepa. Symbioza polegała na tym, że krewetka zajmowała się utrzymaniem nory, w której żyła wspólnie z rybą, a ryba zajmowała się bezpieczeństwem - obserwowała otoczenie i w sytuacji kiedy pojawiało się jakiekolwiek zagrożenie zaczynała intensywnie machać ogonem, co było sygnałem dla krewetki, że należy natychmiast uciekać do nory. Wyglądało to mniej więcej tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.uwphoto.net/content/si/thumb_large/si04-666.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://www.uwphoto.net/content/si/thumb_large/si04-666.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;© &lt;a href="http://www.uwphoto.net/pages/print_si04-666.html"&gt;Jim Christensen&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Przepięknym zjawiskiem była również rybka z gatunku &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Emperor_angelfish"&gt;Emperor Angelfish&lt;/a&gt;. Co ciekawe w tych rybach to to, że małe wyglądają zupełnie inaczej niż dorosłe. Mała, którą widziałem wygląda tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/45/Pomacanthus_imperator_(Emperor_angelfish)_juvenile.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/45/Pomacanthus_imperator_(Emperor_angelfish)_juvenile.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;A kiedy dorasta zmienia się zupełnie przybierając mniej więcej taki wygląd:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/04/Pomocanthus_imperator.jpg/790px-Pomocanthus_imperator.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="302" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/04/Pomocanthus_imperator.jpg/790px-Pomocanthus_imperator.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Zmiana, jak widać, jest ogromna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zakończeniu nurkowań w Tulamben zostaliśmy przewiezieni do Sanur i zakwaterowani w hotelu &lt;a href="http://www.ariputrihotel.com/"&gt;Ari Putri&lt;/a&gt;. Hotel jest bardzo ładny i ma miłą obsługę. Wśród gości dominują niemieccy emeryci, co poniekąd było przygnębiające. Człowiek uświadamiał sobie kiedy będzie go stać na dłuższy wypoczynek w tak przywoitym hotelu. My spędziliśmy tam tylko kilka dni z uwagi na safari. Standardowo doba w tym hotelu kosztuje 45USD, chociaż ceny internetowe potrafią być wyraźnie niższe niż zwykłe, więc warto się zainteresować. Hotel czysty, ładny, pokoje są jasne i wykończone na dość wysokim poziomie. Śniadanie w cenie pokoju było bardzo przyzwoite. Do dyspozycji gości był także basen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia (10.01) w planie były 3 relaksacyjne nurkowania w Padang Bai, gdzie &lt;a href="http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/nurkowanie-na-bali.html"&gt;miałem już okazję nurkować&lt;/a&gt;. Tym razem moim przewodnikiem był niejaki Bowo. Dotarliśmy tam bezpośrednio z Sanur przy pomocy łodzi motorowej - podróż zajęła ok. godziny. Najciekawsze w tym miejscu spotkanie stworzenia to:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/95/Carcharhinus_albimarginatus-shark.jpg/800px-Carcharhinus_albimarginatus-shark.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/95/Carcharhinus_albimarginatus-shark.jpg/800px-Carcharhinus_albimarginatus-shark.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Whitetip reef shark (ok. 1 m)&lt;br /&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.diverosa.com/Gili/IGI-22%20Broadclub%20cuttlefish,%20Sepia%20latimanus.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://www.diverosa.com/Gili/IGI-22%20Broadclub%20cuttlefish,%20Sepia%20latimanus.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mątwa (cuttlefish)&lt;br /&gt;©&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.diverosa.com/Gili/IGI-22%20Broadclub%20cuttlefish,%20Sepia%20latimanus.html"&gt;Rokus Groeneveld&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;W ramach przerw można było sobie posiedzieć na dachu łodzi co też uczyniłem, dając się po raz kolejny nabrać balijskiemu słońcu. Mała godzinka opalania oczywiście doprowadziła do drobnych oparzeń słonecznych, które dawały się we znaki w czasie kolejnych dni nurkowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny dzień, to nurkowania w jednej z najpiękniejszych nurkowych okolic Bali - Nusa Penida. Nusa Penida to jedna z trzech niewielkich wysp w pobliżu Bali. Dociera się tam również przy użyciu łodzi motorowej w ciągu ok. 50 minut. Tego dnia miałem wyjątkowo luksusowe warunki, ponieważ byłem jedynym nurkującym gościem. Pozostali nurkujący to przewodnicy i stażyści w programie dla dive masterów. Moim przewodnikiem tego i następnego dnia był Putu - bardzo fajny gość o ogromnym doświadczeniu na tych wodach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego dnia nurkowałem również trzykrotnie w trzech lokalizacjach o nazwach Crystal Bay, Toya Pakeh, PED (niedaleko SD).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.divingbali.com/images/nusa-penida2.gif" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="303" src="http://www.divingbali.com/images/nusa-penida2.gif" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mapka ze strony &lt;a href="http://www.divingbali.com/"&gt;Bali &amp;amp; Air Diving Academy&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Najbardziej niesamowitymi stworzeniami tego dnia były:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/e/e5/Green_turtle_swimming_over_coral_reefs_in_Kona.jpg/800px-Green_turtle_swimming_over_coral_reefs_in_Kona.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/e/e5/Green_turtle_swimming_over_coral_reefs_in_Kona.jpg/800px-Green_turtle_swimming_over_coral_reefs_in_Kona.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Green_sea_turtle"&gt;Zielony żółw morski&lt;/a&gt;, który leżał leniwie na dnie i dał się pogłaskać&lt;br /&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://divegallery.com/boxfish_2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="260" src="http://divegallery.com/boxfish_2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Ostraciidae"&gt;Boxfish&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(©&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.divegallery.com/"&gt;Jeffrey N. Jeffords&lt;/a&gt;)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Zabawny był dialog, który doprowadził do poznania przeze mnie nazwy box fish:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;- Putu, what is the name for that fish that looked like a box?&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;- Oh, that was a boxfish.&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;Jak widać na Bali wszystko jest jakby prostsze ;)...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie nurkowanie było nurkowaniem z prądem, tzw. drift diving. Niesamowita sprawa :) - prądy są bardzo szybkie i niosą tam gdzie chcą, poza tym potrafią być dość zdradliwe i zmieniać kierunki. Na pewno jest to świetna zabawa, ale myślę, że wymaga nieco doświadczenia w regulowaniu własnej pływalności, bo w pewnych miejscach można trafić w skały z koralami i odnieść obrażenia i/lub dokonać zniszczeń. Oczywiście tempo przemieszczania się i niewielkie możliwości zatrzymania się powodują, że całość atrakcji oglądamy raczej "z lotu ptaka" i marne są szanse na oglądanie kilkumilimetrowych krewetek ;). Klimat takiego nurkowania i tempo przemieszczania się całkiem dobrze oddaje ten krótki filmik (nie mojego autorstwa):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://i.ytimg.com/vi/aQPmUcXzZSM/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/aQPmUcXzZSM?f=videos&amp;c=google-webdrive-0&amp;app=youtube_gdata" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/aQPmUcXzZSM?f=videos&amp;c=google-webdrive-0&amp;app=youtube_gdata" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Środa, 12.01 była ostatnim dniem Safari, również w okolicach Nusa Penida. Był to dzień bardzo ekscytujący, bo mieliśmy się wybrać na tzw. Manta Point, gdzie są spore szanse zobaczenia Mant, ponieważ jest to stacja oczyszczania tych stworzeń, gdzie mniejsze ryby usuwają zanieczyszczenia z ich skóry. Pozostałe punkty to Gamat Bay oraz Sakenan.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Manta Point był pierwszym punktem. Po zanurzeniu okazało się, że są prądy, więc nie było wiadomo na ile to nurkowanie wyjdzie i czy rzeczywiście dane nam będzie zobaczyć &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Manta_ray"&gt;Manty&lt;/a&gt;. Na szczęście po kilku chwilach oczekiwania prądy się uspokoiły i ruszyliśmy na poszukiwanie głównej atrakcji. Po kilkunastu minutach dostrzegliśmy pierwszą. Była niesamowita. Ogromna, jej rozpiętość dochodziła jak sądzę do ok. 3 m (największe z nich podobno dochodzą do ponad 7 metrów przy wadze ponad 2 ton).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/1a/Manta_Ray_-_Under.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/1a/Manta_Ray_-_Under.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Manty robią niesamowite wrażenie. Są tak ogromne i poruszają się tak majestatycznie, że można spędzić naprawdę mnóstwo czasu podziwiając te stworzenia. Ja miałem okazję zobaczyć dwie. Podobno kiedy warunki sprzyjają jednocześnie w Manta Point pojawia się kilkanaście Mant. W ruchu wygląda to mniej więcej tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://i.ytimg.com/vi/TUpkJwm4VnA/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/TUpkJwm4VnA?f=videos&amp;c=google-webdrive-0&amp;app=youtube_gdata" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/TUpkJwm4VnA?f=videos&amp;c=google-webdrive-0&amp;app=youtube_gdata" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Oprócz mant, w czasie tego nurkowania spotkaliśmy jeszcze Fire Dartfish:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.outbackphoto.com/nature/2002/newguinea/Fire_Dartfish.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="260" src="http://www.outbackphoto.com/nature/2002/newguinea/Fire_Dartfish.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;© &lt;a href="http://www.outbackphoto.com/"&gt;Digital Outback Photo&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Kolejne nurkowanie w Gamat Bay zaowocowało spotkaniem z:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://rockncritters.co.uk/images/six-banded%20juv.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="283" src="http://rockncritters.co.uk/images/six-banded%20juv.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Sixbar_angelfish"&gt;Six banded angelfish&lt;/a&gt; (młody)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Oraz mureną, a także dziwnym krabem, którego nazwy nie znam i nie zdołałem odnaleźć jego zdjęcia w sieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie nurkowanie to ponownie drift diving, ale tym razem z elementami spokoju, kiedy to mogliśmy się przyjrzeć kilku ciekawym stworzeniom:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.wetwebmedia.com/Arthropoda/CrustaceanPIX/Mantis%20PIX/Odontodactylus%20scyllarus2%20NSULLG.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="296" src="http://www.wetwebmedia.com/Arthropoda/CrustaceanPIX/Mantis%20PIX/Odontodactylus%20scyllarus2%20NSULLG.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Peacock_mantis_shrimp"&gt;Peacock Mantis Schrimp&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(©&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.wetwebmedia.com/"&gt;www.wetwebmedia.com&lt;/a&gt;)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Najdziwniejsza krewetka jaką w życiu widziałem - dość duża, bo kilkucentymetrowa, dość barwna, z mnóstwem odnóży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c7/Tambja_morosa_1.jpg/628px-Tambja_morosa_1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="381" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c7/Tambja_morosa_1.jpg/628px-Tambja_morosa_1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Tambja"&gt;Tambja&lt;/a&gt; (ślimak nagoskrzelny)&lt;br /&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.richard-seaman.com/Underwater/Indonesia/Lembeh/Highlights/PorcelainCrab08.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="287" src="http://www.richard-seaman.com/Underwater/Indonesia/Lembeh/Highlights/PorcelainCrab08.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Porcelain_crab"&gt;Krab porcelanowy&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.sergeyphoto.com/underwater/crustaceans/hairysquatlobster1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="393" src="http://www.sergeyphoto.com/underwater/crustaceans/hairysquatlobster1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Hairy squat lobster&lt;br /&gt;(&lt;span style="color: #373737; font-family: Verdana, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: xx-small;"&gt;©&lt;/span&gt;&lt;span style="color: #373737; font-family: Verdana, Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: xx-small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.sergeyphoto.com/"&gt;Sergey Parinov&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Prądy w czasie tego nurkowania były tak silne, że wynurzyliśmy się ładnych kilka kilometrów od punktu startu i w żaden sposób nie mogliśmy dostrzec naszej łodzi. Jednakże doświadczenie i orientacja Putu doprowadziły wycieczkę do szczęśliwego zakończenia. W takie warunki gorąco odradzam niedoświadczonym osobom, nieznającym okolicy wycieczki bez przewodnika, bo może się taka wyprawa zakończyć dłuuugim oczekiwaniem na jakąkolwiek łódź.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ogólnie takie safari to fantastyczna sprawa. Jeśli ktoś nie ma czasu na zabawy z organizacją noclegów to na pewno jest to wersja wygodna, ponieważ firma załatwia w ramach takiego safari wszystko - my skupiamy się tylko na pojawianiu się we właściwym miejscu, we właściwym czasie. Jeśli mamy więcej czasu i większą orientację w ofertach warto samemu sobie zorganizować noclegi - może się okazać, że będą lepszej jakości lub tańsze. Koszt takiego safari trwającego 6 dni, obejmującego 14 nurkowań, noclegi, transport, wypożyczenie sprzętu, przewodnika, ubezpieczenie, śniadania, lunch w dni nurkowe + 1 osobę nie nurkującą wynosi ok. 1000USD. Istotna część tej ceny to noclegi, więc możliwe, że organizując we własnym zakresie uzyskamy lepszą cenę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Co do sprzętu, użyłem dokładnie tej samej konfiguracji, z której &lt;a href="http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/nurkowanie-na-bali.html"&gt;korzystałem poprzednio&lt;/a&gt;. Pianka 5mm jest w zupełności wystarczająca na te wody, a nawet powiedziałbym, że w większości miejsc można spokojnie użyć pianki 3mm i zimno nie będzie. Woda w większości miejsc ma 28 stopni C (w styczniu). Raz jeden jedyny zrobiło mi się trochę chłodniej, kiedy dostaliśmy się w chłodny prąd. Dodatkowo, przy drift divingu dla spokoju sumienia warto mieć boję, na wypadek zgubienia swojej grupy. Dzięki temu łódź odnajdzie nas zdecydowanie szybciej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tym samym 12 stycznia zakończyłem podwodną przygodę na Bali. Jestem pewny, że jeszcze tu wrócę, ponieważ wielu rzeczy jeszcze nie widziałem, a poza tym, muszę wrócić tutaj z aparatem :). Również inne wyspy Indonezji obfitują w ciekawe miejsca nurkowe, które mam nadzieję dane mi będzie odwiedzić - z całą pewnością jest to raj dla wszystkich kochających ten sport.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-4547121188812239612?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/4547121188812239612/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/dive-safari.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/4547121188812239612'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/4547121188812239612'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/dive-safari.html' title='Dive Safari'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TTyE1nplBzI/AAAAAAAADC0/D-B2ES-7du0/s72-c/IMG_2413.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-2255763943526886430</id><published>2011-01-22T08:20:00.000+01:00</published><updated>2011-01-22T08:20:46.261+01:00</updated><title type='text'>Znowu w Polsce</title><content type='html'>No i już (niestety) jesteśmy w Polsce. Wylądowaliśmy w środę późnym wieczorem po 24-godzinnej podróży. Sama podróż odbyła się bez większych problemów za wyjątkiem tego, że nasza córa dostała biegunki na 2 dni przed wyjazdem, co trochę utrudniło całą podróż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że w lotnisko Denpasar mnie denerwuje. Zaraz po wejściu namierzył nas jakiś koleżka z napisem security i dopytywał czy zamknęliśmy bagaże. Nieco się zdziwiłem, bo z tego co wiem to właśnie nie należy zamykać bagaży, bo czasem zdarza się, że są jeszcze dodatkowo sprawdzane, ale odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nie. Pan się zmartwił i powiedział, że musimy zamknąć. Zapytał czy mamy zamki, więc znowu zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nie. Pan nas z radością zaprowadził do innego pana, który miał takie beznadziejne małe kłódeczki otwieralne spinaczem po jedyne 6USD. Z perspektywy stwierdzam, że to chyba jakiś pan Gieniu ze szwagrem mają taki sprytny koncept na naciąganie turystów, bo Pani przy nadawaniu bagaży nic nie wiedziała o obowiązku zamykania bagaży. W dodatku za napój izotoniczny dla córki z biegunką zapłaciłem 40k Rp (zamiast 4k Rp, czyli 15 zł zamiast 1,5zł). Co jeszcze bardziej irytujące okazało się, że nie możemy wnieść tego napoju na pokład, czyli w sumie wyrzucone pieniądze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie jest to irytujące lotnisko, na którym jest mnóstwo naciągaczy i trzeba bardzo uważać, tym bardziej, że działają dość sprytnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polsce mieliśmy odrobinę szczęścia, bo oczywiście, jak to ujął nasz przyjaciel Marcinek, na wiwat dla nas zaczął sypać śnieg na chwilę przed przylotem. Odrobina szczęścia polegała w tym przypadku na tym, że byliśmy ostatnim samolotem, który wylądował na Okęciu zanim zarządzona została godzinna przerwa na sprzątanie płyty lotniska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wykończeni i niewyspani powróciliśmy do domu, a widok obecny całą drogę za oknem przypominał nam, dlaczego tak się cieszyliśmy na wyjazd do &lt;b&gt;ciepłego&lt;/b&gt; kraju... Od kilku dni próbujemy się zaadaptować do nowej-starej strefy czasowej. Na razie nie do końca skutecznie. Na szczęście nasza Maja zdołała się już prawie przestawić na spanie we własnym łóżeczku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyny pozytyw powrotu jest taki, że mamy tu lepszy Internet i będziemy mogli uzupełnić bloga :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Jakie to dziwne znowu słyszeć polski i rozmawiać w tym języku z innymi ludźmi. A to tylko 1,5 miesiąca...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-2255763943526886430?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/2255763943526886430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/znowu-w-polsce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/2255763943526886430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/2255763943526886430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/znowu-w-polsce.html' title='Znowu w Polsce'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-2001391469390647009</id><published>2011-01-11T13:58:00.001+01:00</published><updated>2011-01-11T13:59:03.000+01:00</updated><title type='text'>Dive Safari - prolog</title><content type='html'>Od piątku (07.01) jesteśmy na Dive Safari z &lt;a href="http://www.baliocean.com/"&gt;Blue Season Bali&lt;/a&gt;. Plan jest ambitny, obejmuje 14 nurkowań i nocowanie w dwóch różnych miejscach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Według planu:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;08.01 - 2 nurkowania dzienne i jedno nocne w Tulamben (śpimy w Tulamben)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;09.01 - 2 nurkowania dzienne w Tulamben (śpimy w Sanur)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;10.01 - 3 nurkowania dzienne w Padang Bai (śpimy w Sanur)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;11.01 - 3 nurkowania dzienne na Nusa Penida&amp;nbsp;(śpimy w Sanur)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;12.01 - 3 nurkowania na Nusa Penida&amp;nbsp;(śpimy w Sanur)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Zobaczymy jak się wszystko potoczy. Po zakończeniu imprezy napiszę więcej, bo teraz się za dużo dzieje, żeby relacjonować na bieżąco :). Jedno na pewno warto powiedzieć: Bali to raj dla nurków :).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-2001391469390647009?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/2001391469390647009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/dive-safari-prolog.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/2001391469390647009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/2001391469390647009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/dive-safari-prolog.html' title='Dive Safari - prolog'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-1437933635944754559</id><published>2011-01-06T16:10:00.002+01:00</published><updated>2011-01-06T16:10:57.047+01:00</updated><title type='text'>Wycieczki po Bali</title><content type='html'>Jako, że &lt;a href="http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/poruszanie-sie-po-bali.html"&gt;podróżować po Bali&lt;/a&gt; można &lt;span id="goog_186141078"&gt;&lt;/span&gt;na wiele sposobów&lt;span id="goog_186141079"&gt;&lt;/span&gt;, wymyśliliśmy, żeby 2 stycznia spróbować jednego z nich, którego jeszcze nie próbowaliśmy - samochodu z kierowcą. W Internecie namierzyliśmy w miarę rozsądną ofertę Pana &lt;a href="http://www.baliubuddriver.com/index.html"&gt;Gusti Sudiarta&lt;/a&gt;, który proponował na swojej stronie kilka różnych wycieczek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ razem z naszymi przyjaciółmi - Mirkiem i Kasią była nas już czwórka chętnych to zaproponowane ceny były do przyjęcia. Myślę, że gdyby poświęcić trochę czasu na poszukiwania można by znaleźć jeszcze tańsze oferty. Warto też pochodzić po Ubud, ponieważ są tu stacjonarne punkty, które również oferują analogiczne wycieczki. W większości miejsc można sobie skomponować własną wycieczkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasza miała ostatecznie następujące punkty:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Taman Ayun - świątynia królewska,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Pura Ulun Danu Bratan - świątynia na wodzie,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Jatiluwih - tarasy ryżowe,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Butterfly Park - park motyli,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Tanah Lot - świątynia o zachodzie słońca.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div&gt;Napisałem "ostatecznie", ponieważ pierwotnie miał być jeszcze jeden punkt, ale niestety brakło na niego czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruszyliśmy o godzinie 9 i już wkrótce byliśmy w pierwszym punkcie naszej wycieczki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Taman Ayun&lt;/b&gt; to świątynia królewska władców królestwa Mengwi. Było to królestwo obejmujące niewielki fragmencik wyspy - na Bali panowało wielu królów jednocześnie. Sama świątynia jest zamknięta dla turystów - można ją sobie obejść dookoła i ewentualnie wejść na wieżę, która wydawała się być dzwonnicą. Świątynia prezentuje się dość ładnie, w szczególności atrakcyjnie wyglądają liczne i dość okazałe &lt;i&gt;meru&lt;/i&gt; (wielowarstwowe daszki).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW1p8R-CjI/AAAAAAAAC9I/NpXOQfUlrQQ/s1600/IMG_1864.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW1p8R-CjI/AAAAAAAAC9I/NpXOQfUlrQQ/s640/IMG_1864.CR2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Główne wejście do świątyni&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW3n4fgV3I/AAAAAAAAC9w/coMYvfBbtoc/s1600/IMG_1902.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW3n4fgV3I/AAAAAAAAC9w/coMYvfBbtoc/s640/IMG_1902.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Imponujące &lt;i&gt;meru&lt;/i&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW3470lKRI/AAAAAAAAC90/Q3eTeK9tdYs/s1600/IMG_1911.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW3470lKRI/AAAAAAAAC90/Q3eTeK9tdYs/s640/IMG_1911.CR2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Kanał wodny otaczający świątynię&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&amp;nbsp;Zwiedzanie zajęło jakieś 45 minut, a wstęp kosztował 3000 Rp. / osobę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Pura_Ulun_Danu_Bratan"&gt;&lt;b&gt;Pura Ulun Danu Bratan&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;to malownicza świątynia na wodzie. Niestety malowniczość zdecydowanie maleje w dni kiedy pada deszcz, co nas spotkało. Mżonka napaliła się by zobaczyć to miejsce, po obejrzeniu zdjęć jakie zrobili Mirek z Kasią będąc tu przed nami, na początku swojego pobytu. W związku z tym zdecydowaliśmy się tutaj przyjechać - Mirki po prostu zaczekały na nas, aż sobie pozwiedzamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świątynia jest rzeczywiście malownicza i w czasie dobrej pogody, a w szczególności w czasie wschodów i zachodów Słońca jest to bardzo wdzięczny obiekt do fotografowania. Obiekt jest znany jako świątynia na wodzie, ponieważ jego fragment, ten najbardziej malowniczy, zlokalizowany jest na jeziorze Bratan. Pozostała część świątyni przewyższa poziom jeziora o jakieś 10 cm, dzięki czemu, jeśli na jeziorze powstaną najmniejsze choćby fale woda wlewa się do pozostałej części budowli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy dotarliśmy na miejsce, okazało się, że jest sporo zwiedzających (pewnie sylwestrowicze z pobliskiej Australii), a także jest sporo tubylców, ponieważ właśnie odbywa się jakaś uroczystość. Po jej zakończeniu mogliśmy trochę pozwiedzać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW8G1jKKjI/AAAAAAAAC-A/9UBxkKg68l4/s1600/IMG_1926.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW8G1jKKjI/AAAAAAAAC-A/9UBxkKg68l4/s400/IMG_1926.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tubylcy kończą ceremonię i wychodzą ze świątyni&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW8ytkZOlI/AAAAAAAAC-M/Z99kGyerrXU/s1600/IMG_1937.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW8ytkZOlI/AAAAAAAAC-M/Z99kGyerrXU/s400/IMG_1937.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Część świątyni na wodzie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW9GvPZs-I/AAAAAAAAC-Q/k8itc7ond_Y/s1600/IMG_1932.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW9GvPZs-I/AAAAAAAAC-Q/k8itc7ond_Y/s400/IMG_1932.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zbliżenie mniejszego, umiejscowionego z tyłu fragmentu&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Większa część świątyni znajdująca się w większym stopniu na lądzie nie była udostępniona do zwiedzania, można było popatrzeć jedynie z zewnątrz, ale nie znaleźliśmy tam niczego, co ponadprzeciętnie cieszyłoby oko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świątynię otacza ciekawy ogród, stylem przypominający nieco ogrody japońskie. Ogród jest starannie pielęgnowany i prezentuje się na prawdę ładnie. Co intrygujące, to ktoś na jego terenie ustawił dość kiczowate zwierzątka :), ale jakoś nie rażą one tak bardzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW_vVaZgFI/AAAAAAAAC-k/4j_uKtnhn0M/s1600/IMG_1944.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW_vVaZgFI/AAAAAAAAC-k/4j_uKtnhn0M/s400/IMG_1944.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW__rSAp6I/AAAAAAAAC-o/UwwkoT_k_-Q/s1600/IMG_1945.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW__rSAp6I/AAAAAAAAC-o/UwwkoT_k_-Q/s640/IMG_1945.CR2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXALHYS0RI/AAAAAAAAC-s/6YnQFN5qzlw/s1600/IMG_1946.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXALHYS0RI/AAAAAAAAC-s/6YnQFN5qzlw/s640/IMG_1946.CR2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXAhnGyE-I/AAAAAAAAC-0/eMenUWhf06o/s1600/IMG_1953.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXAhnGyE-I/AAAAAAAAC-0/eMenUWhf06o/s400/IMG_1953.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zwiedzanie zajęło nam ok. 30 minut. Bilety w cenie 10 000 Rp. / osobę. Nieco zmoknięci wróciliśmy do samochodu, aby udać się do następnego punktu naszego programu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jatiluwih&lt;/b&gt;&amp;nbsp;to wioska o bodaj najpiękniejszych tarasach ryżowych na całym Bali. Widzieliśmy sporo tarasów, w różnych miejscach wyspy, ale te robią zdecydowanie największe wrażenie - dzieje się tak zapewne ze względu na ukształtowanie terenu, na którym położona jest wioska - liczne wzniesienia i doliny. Na początku ogarnęło nas zdziwienie, że, aby wjechać na teren wioski trzeba nabyć bilet w cenie 10 000 Rp. za osobę, jednakże przy takich widokach nie jest to dziwne, że miejscowi postanowili zarabiać na turystach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXEk-xfF5I/AAAAAAAAC_Q/KaxakR9qPVc/s1600/IMG_2044.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXEk-xfF5I/AAAAAAAAC_Q/KaxakR9qPVc/s400/IMG_2044.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXFNagUWVI/AAAAAAAAC_c/LQ7OVVWTHcw/s1600/IMG_2063.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXFNagUWVI/AAAAAAAAC_c/LQ7OVVWTHcw/s400/IMG_2063.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXHPvES7QI/AAAAAAAAC_w/W8VZsggnybo/s1600/IMG_2061.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXHPvES7QI/AAAAAAAAC_w/W8VZsggnybo/s400/IMG_2061.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXHxt-CjCI/AAAAAAAAC_8/pzHjX_yTg9k/s1600/IMG_2027.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXHxt-CjCI/AAAAAAAAC_8/pzHjX_yTg9k/s400/IMG_2027.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXJztaMaOI/AAAAAAAADAU/HMwJqsg-QyQ/s1600/IMG_2049.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXJztaMaOI/AAAAAAAADAU/HMwJqsg-QyQ/s400/IMG_2049.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;W tutejszym warungu zrobiliśmy sobie przerwę i zjedliśmy obiad. Smakowitość i cena raczej w okolicach przeciętnej.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Czas zwiedzania tego obiektu zdecydowanie zależy od potrzeby napatrzenia się oraz od potrzeby zrobienia ciekawych ujęć.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Stąd udaliśmy się w kierunku kolejnego punktu naszej wycieczki, czyli Butterfly Park. To miejsce było na tyle atrakcyjne, że poświęciliśmy mu połowę &lt;a href="http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/balijskie-parki-istot-latajacych.html"&gt;osobnego posta&lt;/a&gt;, więc nie będziemy już powtarzać tutaj spostrzeżeń na temat tego miejsca.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Ponieważ czasu zostawało coraz mniej - w końcu planowaliśmy zachód Słońca w malowniczym Tanah Lot - udaliśmy się tam zaraz po wyjściu z parku motyli.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Tanah_Lot"&gt;&lt;b&gt;Tanah Lot&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; to ważna świątynia stanowiąca element łańcucha siedmiu świątyń morskich otaczających wyspę. Cała świątynia wyrzeźbiona jest w w skalistej wysepce na oceanie (Tanah Lot po balijsku oznacza "Ląd w Morzu"). Z uwagi na swój rozmiar i narzędzia dostępne w XV wieku, kiedy to była rzeźbiona, trzeba przyznać, że robi wrażenie. Obiekt oprócz znaczenia religijnego ma duże znaczenie turystyczne. Za wstęp płaci się 10 000 Rp. za osobę. Na terenie świątyni jest mnóstwo straganów, których nie da się ominąć idąc do świątyni. Można powiedzieć, że jest tam cały, pokaźnych rozmiarów bazar. Ogrom turystów, który spotkaliśmy potwierdza, że całe przedsięwzięcie prosperuje bardzo dobrze.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXQR_BYecI/AAAAAAAADAc/Ze2kDMwwWkQ/s1600/IMG_2271.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXQR_BYecI/AAAAAAAADAc/Ze2kDMwwWkQ/s400/IMG_2271.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Przykład masy turystów&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXQtMyR93I/AAAAAAAADAg/rpUYGCvgIpk/s1600/IMG_2279.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXQtMyR93I/AAAAAAAADAg/rpUYGCvgIpk/s400/IMG_2279.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;A turyści patrzą na to - Pura Tanah Lot&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;W wielu miejscach są tłumy turystów wyczekujące zachodu Słońca. Jednakże najlepsze miejsca zarezerwowane zostały pod restauracje, w których można usiąść i podziwiać widoki. "Restauracje", to zresztą o dużo za dużo powiedziane. Kiedy wybraliśmy sobie miejsce pojawił się pan, który chciał przyjąć zamówienie. Na pytanie o kartę powiedział, że jedzenia to on nie ma, są tylko napoje. Chcieliśmy klasycznie soki, ale pan odradził, że są niezbyt dobre. Ostatecznie okazało się, że do dyspozycji są kokosy w cenie 20 000 Rp. (normalnie 10 000 Rp.) oraz coca-cola w puszkach 0,33 w tej samej cenie (normalnie po 5 000 Rp.). Wniosek z tego był prosty - trzeba wnieść opłatę za oglądanie w spokoju, a w ramach opłaty można dostać prosty napój :). Ostatecznie transakcja jest chyba jednak korzystna biorąc pod uwagę liczbę ludzi w innych miejscach. Ostatecznie nasza miejscówka widokowa prezentowała się tak:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXRwUtYYVI/AAAAAAAADA8/6UjhlMByHDo/s1600/IMG_2324.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXRwUtYYVI/AAAAAAAADA8/6UjhlMByHDo/s400/IMG_2324.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Ponieważ jest to skała na oceanie, to bardzo często dzieje się coś takiego:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXSzCaTwZI/AAAAAAAADBE/JQV-MhW2nAA/s1600/IMG_2369.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSXSzCaTwZI/AAAAAAAADBE/JQV-MhW2nAA/s400/IMG_2369.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Niestety ma to niszczący wpływ na świątynię, która jaki czas temu stała się obiektem zagrożonym całkowitym zniszczeniem. Na szczęście z pomocą Balijczykom przyszedł wtedy bratni naród japoński oferując $130 mln pomocy oraz wsparcie technologiczne. Dzięki temu świątynia jest zabezpieczona.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Niestety nam pogoda zupełnie nie dopisała i zachód Słońca był zupełnie nieatrakcyjny - zbyt duże zachmurzenie, więc niestety czytelniku, ale możesz się rozkoszować jedynie zdjęciami w &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Tanah_Lot"&gt;wikipedii&lt;/a&gt; (tudzież innych miejscach Internetu).&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Po zlustrowaniu przez dziewczyny miejscowego bazaru oddaliliśmy się do samochodu, którym Pan Gusti odwiózł nas do Ubud, co zakończyło nasz dzień około godziny 21. Pan Gusti pobrał opłatę łączną w wysokości 450 tys. Rp. co było naszym ostatnim kosztem.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Podsumowując pomysł takiej wycieczki nam się podobał - brak stresu związanego z prowadzeniem samochodu i efektywne wykorzystanie czasu, bo się nie gubimy w trasie, to chyba dwie największe zalety tego pomysłu. Wadą jest oczywiście koszt, ale przy większej grupie osób zaczyna on tracić na znaczeniu.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/rafal.figas/WestCoastBaliWycieczka1Dniowa?authkey=Gv1sRgCI2NguqDkMH2Kg&amp;amp;feat=directlink"&gt;Wszystkie zdjęcia z wycieczki&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-1437933635944754559?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/1437933635944754559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/wycieczki-po-bali.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/1437933635944754559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/1437933635944754559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/wycieczki-po-bali.html' title='Wycieczki po Bali'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSW1p8R-CjI/AAAAAAAAC9I/NpXOQfUlrQQ/s72-c/IMG_1864.CR2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-3356030647708816612</id><published>2011-01-05T13:27:00.004+01:00</published><updated>2011-01-05T13:48:24.976+01:00</updated><title type='text'>Poruszanie się po Bali</title><content type='html'>Po Bali poruszać się można na bardzo wiele sposobów, między innymi:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Autobusem,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Motorbikiem,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Samochodem samemu go prowadząc,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Samochodem z kierowcą&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Wersji z autobusem nie próbowaliśmy, ale działa to z grubsza tak, że w miastach są punkty, gdzie można sobie wsiąść do takiego autobusu - można powiedzieć, że takie przystanki, ale nie należy tego kojarzyć z przystankiem warszawskim z wiatą :). Myślę, że kojarzenie tych przystanków nawet z przystankami PKSu na suwlaszczyźnie mogłoby być błędne, chociaż już bliższe prawdy. Przejazdy mają ceny w zakresie 50-300 tys. rupii głównie zależnie od odległości. W miastach są specjalne punkty gdzie można sobie zabookować miejsce w takim autobusie i przynajmniej w centrum Ubud jest ich dość sporo.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Motorbike, to tutaj podstawowy sposób poruszania się.&amp;nbsp;Po pierwsze jest to środek niezbyt drogi, do kupienia dla miejscowych - oczywiście raczej starszy sprzęt bez specjalnych udogodnień. Dla turystów jest sporo wypożyczalni gdzie można sobie taką maszynę wypożyczyć. Cena wynajmu na miesiąc to około 600 tys. rupii, czyli jakieś 20 tys. dziennie. Przy wynajmie na krócej nie ma co liczyć na takie ceny - przeważnie rosną one do ok. 60 tys. / dzień. Maszyna ma bak o pojemności ok 2-3 litrów :), a cena benzyny to niecałe 5 tys. rupii, czyli jakieś 1,75zł. Raj po prostu, ale to zapewne dlatego, że w tym kraju w paliwie nie ma VATu, podatku drogowego, podatku na autostrady, podatku od luksusu, składki na fundusz gwarancyjny i jeszcze kilku innych opłat dzięki, którym rozmaite instytucje w Polsce się bogacą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mając w głowie polskie zasady jazdy nie bardzo przekonywało mnie twierdzenie &lt;a href="http://blog.plowiec.pl/"&gt;Mirka&lt;/a&gt;, że wynajmiemy sobie motorbike'a na miejscu i będzie pięknie, a samochód to jest raczej zły pomysł. No bo jakże pomieścić się we trójkę (ja, Mżonka i mała Maja, na dzień dzisiejszy 16-miesięczna) na takiej kosiarce? A jakiś kask dla takiego malucha? Nie, nie, nie do pomyślenia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziś już tak nie myślę :). Po pierwsze nie wyobrażasz sobie drogi czytelniku co potrafią Balijczycy przewozić na tych maszynach. Widywaliśmy 4-5 osobowe rodziny, obwoźną kuchnię, kilka worków cementu, ktoś wiózł ramę okienną (konkretnie trzymał ją pasażer), a jeszcze inny mistrz wiózł pęk zbrojeń na jakąś budowę trzymając za sobą jedną ręką, a drugą prowadząc... Po drugie kasków używa tutaj kto chce. Kto nie chce nie używa. Powszechniejsze są na trasach, w mieście myślę, że ok. 50% ludzi używa. Wynika to po trosze z tego, że tutaj praktycznie nie rozwija się prędkości większych niż 50 km/h, a przeciętna myślę oscyluje w okolicach 30-40 km/h, więc nie ma wielu niebezpieczeństw. Po trzecie, przynajmniej jeśli chodzi o Ubud, to rzeczywiście samochód jest pomyłką. Uliczki tutaj są wąskie, miejsca parkingowe są głównie dla motorków, a sama jazda niewygodna z uwagi na panoszące się wszędzie motorki potrafiące znaleźć się dosłownie z każdej strony samochodu. Ruch w Ubud oddaje dobrze te kilka poniższych zdjęć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRVvkr0z0I/AAAAAAAAC8Y/WK32ori-HLE/s1600/IMG_1735.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRVvkr0z0I/AAAAAAAAC8Y/WK32ori-HLE/s400/IMG_1735.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRV8qkD9bI/AAAAAAAAC8c/5mv0jYY0U0g/s1600/IMG_1745.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRV8qkD9bI/AAAAAAAAC8c/5mv0jYY0U0g/s400/IMG_1745.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRWgMucXeI/AAAAAAAAC8g/_ZBrKVNjTvE/s1600/IMG_1759.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRWgMucXeI/AAAAAAAAC8g/_ZBrKVNjTvE/s640/IMG_1759.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRXD93c2cI/AAAAAAAAC8k/y__eYcTMcxo/s1600/IMG_1767.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRXD93c2cI/AAAAAAAAC8k/y__eYcTMcxo/s640/IMG_1767.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRXO3vGJvI/AAAAAAAAC8o/ZfI_oFAi15g/s1600/IMG_1768.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRXO3vGJvI/AAAAAAAAC8o/ZfI_oFAi15g/s640/IMG_1768.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRX1sVxMNI/AAAAAAAAC8s/K5okvDNbX3s/s1600/IMG_1795.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRX1sVxMNI/AAAAAAAAC8s/K5okvDNbX3s/s640/IMG_1795.CR2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak więc przekonaliśmy się do koncepcji motorka bardzo szybko i już dwa dni po przybyciu byliśmy szczęśliwymi najemcami takiej maszyny. Ja oczywiście zostałem naczelnym kierowcą, choć nigdy na czymś takim nie jeździłem. Nauka podstaw zajęła mi kilkanaście minut w dużej mierze dzięki temu, że skuter miał automatyczną skrzynię i każdemu kto się będzie chciał na to zdecydować polecam tę wersję. Maszyna taka jest bardzo bezproblemowa.&amp;nbsp;Po jakichś 3-4 dniach ćwiczeń odważyłem się zabrać na maszynę moje dziewczyny i jeździ nam się coraz lepiej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Do wypożyczenia oprócz miejscowej waluty niezbędny jest paszport, a do poruszania wskazane jest posiadanie &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_jazdy_w_Polsce"&gt;międzynarodowego prawa jazdy&lt;/a&gt; (do uzyskania w Polsce za ok. 20 zł w czasie kilku dni w tym samym urzędzie, który wydaje normalne prawa jazdy. Podobno nieuznawane tutaj jest europejskie prawo jazdy, które prezentuje się o niebo profesjonalniej). Ostatecznie załadowany turystami z dzieckiem motorek wygląda mniej więcej tak :).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRZbkCnA5I/AAAAAAAAC8w/t61k6d7LI4Q/s1600/DSCF9610.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRZbkCnA5I/AAAAAAAAC8w/t61k6d7LI4Q/s400/DSCF9610.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Inna bajka to sama jazda tutaj. Pierwsza sprawa to fakt, że ruch jest lewostronny, czyli pierwsza przeszkoda, bo wszystko jest odwrotnie. Druga sprawa to trochę inne znaki, ale na szczęście jest ich niewiele. I trzecia sprawa - najlepsza: ruch tutaj odbywa się wg bardzo luźnych zasad, co przekłada się na następujące reguły:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;jedzie ten kto jedzie. Im bardziej pewnie tym bardziej ma pierwszeństwo :). Reguła opisana przez Mirka.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Jeśli ci wygodnie to jedź pod prąd - inni się zorientują (w zasadzie dotyczy tylko motorków).&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Chcesz skręcić w prawo? Wcale nie musisz się ustawiać do osi jezdni - po prostu dojedź sobie do prawej krawędzi i złap moment. Jedź trochę pod prąd, bo tak łatwiej wjechać. Reszta się zorientuje.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Omijać przeszkody możesz z dowolnej strony. Wyprzedzać też. Dotyczy przede wszystkim motorów wyprzedzających samochody. Dlatego właśnie samochodem jeździ się trudno :).&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Jeśli spodziewasz się, że ktoś cię nie widzi (na przykład zza zakrętu) to lepiej profilaktycznie zatrąb - możliwe, że samochód z naprzeciwka kosi sobie zakręt, bo tak jest prościej. Możesz też mrugać światłami.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Kierunkowskazów używaj wedle uznania. W skuterach i tak się same nie wyłączają, więc 30% innych użytkowników ruchu jeździ z kierunkowskazem włączonym w kierunku, w którym się nie udaje (ze mną włącznie :)). A jak jedziesz prosto na skrzyżowaniu możesz włączyć awaryjne - bo wtedy mruga z obu stron co oznacza, że jadę i w prawo, i w lewo, czyli krócej mówiąc prosto :).&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Jak widać ruch jest przeuroczy, ale zupełnie bezkolizyjny i zaskakująco płynny. Podstawowa reguła to jedź płynnie i przewidywalnie - inni sobie poradzą. Co wspaniałe tutaj, to nikt się nie denerwuje i na nikogo nie krzyczy, a trąbienie ma głównie na celu zwrócenie uwagi "jestem tu, nie przejedź mnie proszę".&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W dodatku w wielu miejscach motory mają preferencyjne warunki - nie raz spotkaliśmy znaki zakazu wjazdu z tabliczką, że nie dotyczy motorów. Poza tym są miejsca gdzie parkować mogą tylko motory.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ogólnie jest to bardzo dobry wynalazek, również ekonomiczny w eksploatacji. Pewnej przyjemności mogą zażyć tutaj wielbiciele motocykli, bo nie trzeba się ubierać w fikuśne zbroje i nie ma ryzyka, że jakiś rozpędzony idiota w nas uderzy, bo tu się nikt nie rozpędza - za dużo dziur w drodze :).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mżonka pragnie by zaznaczyć, że dużą przyjemnością jest jazda na motorku w upalny duszny dzień, ale oczywiście dla równowagi w czasie deszczu przyjemność jest wątpliwa, chociaż tubylcy opanowują i ten problem specjalnymi foliowymi pelerynkami i "celofanowymi" spodniami.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z tego powodu w czasie pory deszczowej na dłuższe wycieczki swoje zalety ma samochód. Aut jest dużo mniej niż motocykli, choć Mirek twierdzi, że jeśli chodzi o Ubud, to dwa lata temu było ich jednak widocznie mniej niż teraz. Najczęściej występują tutaj marki japońskie: toyota, suzuki, isuzu, daihatsu, chociaż często są to modele w Polsce praktycznie nieznane.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Samochód można wynająć z kierowcą (cały dzień ma bardzo różne ceny, najczęściej oscylujące wokół kwot 300 tys - 1 mln rupii) lub bez (jeden dzień to ok. 150-200 tys. rupii). Decydując się na jazdę samodzielną trzeba pamiętać, że są to samochody przeznaczone do ruchu lewostronnego. Druga kwestia to kiepskie oznaczenie kierunkowe tutejszych dróg - znaków nie ma w ogóle albo są dobrze ukryte w koronach drzew :). Na szczęście ten problem pomagają rozwiązać lokalesi, przy czym chyba warto się nauczyć nazw kierunków po indonezyjsku, bo często będą to non-english speaking lokalesi ;).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oczywiście analogicznie wersja z kierowcą ma tę uroczą zaletę, że tubylcy świetnie znają tutejsze drogi i zasady ruchu, więc jazda z nimi idzie bardzo gładko. Problem pojawia się głównie wtedy, gdy chcemy zrobić kilkudniową wycieczkę na przykład dookoła Bali.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Do poruszania się lokalnie po Ubud można jeszcze wykorzystać taksówki, z której nie korzystaliśmy. Ludzie piszą, że lepiej korzystać z korporacji, których taksówki są oznaczone (zazwyczaj napisem TAKSI) i przede wszystkim posiadają taksometry. Są też panowie wzdłuż dróg pytający "Taksi? Transport?". Ci bardziej wyluzowaniu zrobili sobie już tabliczki, które tylko pokazują turystom :). Mirek twierdzi, że oni to chyba cały dzień tak siedzą i czekają na tego jednego naiwnego turystę, którego jak przewiozą to już mogą zaliczyć dzień do udanych :).&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Podobno istnieje też możliwość wypożyczania rowerów, ale na ten temat nic nie wiemy.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Bali wydaje się malutką wyspą, której objechanie choćby dookoła wydaje się niewielkim problemem i nie zabierze zbyt wiele czasu. Nic bardziej mylnego. Uwzględniając średnią prędkość 40km/h okaże się, że odcinek 100km będziemy jechać ok. 2,5h. Sprawa jeszcze bardziej się skomplikuje, gdy dotrzemy na północ w tereny bardziej górzyste. Tam średnia prędkość może spaść do 20km/h, co w połączeniu ze stresem wynikającym z trudnego terenu raczej nie pozwoli nam przejechać więcej niż 100km dziennie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Drogi są generalnie wąskie i dość dziurawe, a ze względu na ukształtowanie terenu często bywają strome i kręte. Ale trzeba przyznać, że tubylcy mają fantazję jeśli chodzi o zdobienie większych skrzyżowań. Na środku trójkątnego skrzyżowania nieopodal naszego mieszkania stoi na przykład taki oto "skromny" pomnik &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ard%C5%BAuna"&gt;Ardźuny&lt;/a&gt;:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSReIsDTD_I/AAAAAAAAC9A/a7_17kGoq5s/s1600/IMG_1838.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSReIsDTD_I/AAAAAAAAC9A/a7_17kGoq5s/s640/IMG_1838.CR2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRapLmcFrI/AAAAAAAAC84/V_0C4Ek0yKY/s1600/IMG_1840.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRapLmcFrI/AAAAAAAAC84/V_0C4Ek0yKY/s640/IMG_1840.jpg" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRay5XmmoI/AAAAAAAAC88/gxBfceN16CA/s1600/IMG_1839.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRay5XmmoI/AAAAAAAAC88/gxBfceN16CA/s400/IMG_1839.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Robi wrażenie, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-3356030647708816612?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/3356030647708816612/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/poruszanie-sie-po-bali.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/3356030647708816612'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/3356030647708816612'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/poruszanie-sie-po-bali.html' title='Poruszanie się po Bali'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSRVvkr0z0I/AAAAAAAAC8Y/WK32ori-HLE/s72-c/IMG_1735.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-1441130629096927945</id><published>2011-01-04T06:56:00.001+01:00</published><updated>2011-01-04T07:01:42.864+01:00</updated><title type='text'>Balijskie parki istot latających</title><content type='html'>Na Bali mieliśmy okazję dwukrotnie zawitać do parków zamieszkiwanych przez istoty latające. Pierwszy z nich to &lt;a href="http://www.bali-bird-park.com/"&gt;Bali Bird Park&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(WGS-84: -8.621799, 115.261881), zamieszkiwany przez ok. 1000 ptaków z 250 różnych gatunków. Jako, że nie było to zbyt daleko dotarliśmy tam z Ubud z pomocą naszego motorbike'a i spotkanego po drodze pracownika Bali Bird Park :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;To ciekawe doświadczenie, bo kiedy tutaj biały się zatrzymuje na poboczu, żeby sprawdzić jak dojechać czy też dlatego, że się po prostu zgubił bardzo szybko zaczepiają autochtoni, pytają dokąd się jedzie i udzielają wskazówek jak dotrzeć. Tym razem pan po prostu kazał nam jechać za nim :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybraliśmy się tam sami, bo Kasia (nasza znajoma) jako wielbicielka ptaków, a zwłaszcza papug, chciała tam pojechać na calutki dzień. My stwierdziliśmy, że będzie to za długo, ale jak się okazało spędziliśmy w parku ponad 5 godzin, a wyszliśmy tak szybko tylko dlatego, że zaczynało padać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysł organizacji zwiedzania&amp;nbsp;Bali Bird Park jest podobny do zastosowanego w&amp;nbsp;&lt;a href="http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/bali-zoo.html"&gt;Bali Zoo&lt;/a&gt;. Ptaki mieszkają zarówno w klatkach, bardzo dużych wolierach, w których latają swobodnie, a także na wolności przechadzając się po terenie całego parku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGYcYM0CFI/AAAAAAAACvw/O4t6MjngaRA/s1600/IMG_1199.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGYcYM0CFI/AAAAAAAACvw/O4t6MjngaRA/s400/IMG_1199.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGaBcPhxeI/AAAAAAAACv8/LT2WQG4UF70/s1600/IMG_1220.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGaBcPhxeI/AAAAAAAACv8/LT2WQG4UF70/s400/IMG_1220.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Organizowane są też pokazy i prezentacje ptaków, co daje ogromne możliwości robienia fantastycznych zdjęć. W małej salce kinowej wyświetlane są ponadto dwa trójwymiarowe filmiki&amp;nbsp;dla dzieci&amp;nbsp;(co 30 minut na zmianę raz jeden, raz drugi). My obejrzeliśmy tylko jedną kreskówkę o wielkiej migracji ptaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teren parku jest całkiem duży, a zwiedzając można nawet kilka razy przechodzić tą samą drogą i za każdym razem coś nowego zobaczyć, np. ptaki, które chowały się w liściach po kilku minutach siedzą już dobrze widoczne. Część dodatkowych atrakcji &amp;nbsp;odbywa się cały czas, część jest w wyznaczonym miejscu i godzinie, więc nie ma jednej z góry ustalonej trasy na zwiedzanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze przed wejściem zwiedzających witają siedzące na gałęziach papugi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGWrx3jl-I/AAAAAAAACvc/UlnU0OXTQv4/s1600/IMG_1173.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGWrx3jl-I/AAAAAAAACvc/UlnU0OXTQv4/s640/IMG_1173.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Niesamowitą atrakcją jest olbrzymia woliera, w której mieszka wiele gatunków. Można w niej spacerować zarówno po alejach na ziemi, jak i na podwieszonym kilka metrów powyżej moście. Wtedy doskonale widać ptaki siedzące w koronach drzew. Przy odrobinie szczęścia można też wziąć udział w karmieniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGg96Qd7yI/AAAAAAAACxU/XHQgMSLtKyo/s1600/IMG_1450.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGg96Qd7yI/AAAAAAAACxU/XHQgMSLtKyo/s400/IMG_1450.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGhIzIhkjI/AAAAAAAACxc/yk0Ue8pv6G0/s1600/IMG_1451.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGhIzIhkjI/AAAAAAAACxc/yk0Ue8pv6G0/s400/IMG_1451.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGhgITbNhI/AAAAAAAACxg/K3TRgybdfmo/s1600/IMG_1456.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGhgITbNhI/AAAAAAAACxg/K3TRgybdfmo/s400/IMG_1456.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Druga woliera jest mniejsza, ale ma pięknie zrobiony wodospad na jednej ze ścian i w jego pobliżu znaleźliśmy schowanego za liściem&amp;nbsp;Fruit&amp;nbsp;Bata jedzącego papaję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo okazów jest &amp;nbsp;też dostępnych prawie na wyciągnięcie ręki na terenie parku. Na jednym ze stawów pływały biały i czarny łabędź, na innym pelikany, a jeszcze dalej stało całe stado flamingów. Po trawniku spacerowała rodzina koronników szarych z afryki, paw i sporo innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGiPXIvn0I/AAAAAAAACx0/Dq5CUxWJtx0/s1600/IMG_1484.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGiPXIvn0I/AAAAAAAACx0/Dq5CUxWJtx0/s400/IMG_1484.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGpkcooeYI/AAAAAAAACzc/nd8aAgWCOaU/s1600/IMG_1689.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGpkcooeYI/AAAAAAAACzc/nd8aAgWCOaU/s640/IMG_1689.CR2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGjKMAP2yI/AAAAAAAACyI/3ERUIpbAd1k/s1600/IMG_1526.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGjKMAP2yI/AAAAAAAACyI/3ERUIpbAd1k/s400/IMG_1526.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W ramach dodatkowych atrakcji jest możliwość zrobienia zdjęć z 8-9 różnymi ptakami, które opiekun sadza na obu rękach, ramionach, a nawet głowie turystów. Ptaki siedzą na pobliskich drzewach i przygotowanych podpórkach. W każdym czasie można podejść i zostać udekorowanym różnymi okazami.&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Ponadto dwa razy dziennie jest też pokaz ptaków wolno latających (głównie drapieżników), który odbywa się poza ogrodzeniem parku nad okolicznymi polami. Jest to niesamowita okazja do zrobienia fantastycznych zdjęć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGkqAeMbUI/AAAAAAAACyg/uiNoxuQtr-8/s1600/IMG_1573.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="264" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGkqAeMbUI/AAAAAAAACyg/uiNoxuQtr-8/s400/IMG_1573.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGlCOy5ENI/AAAAAAAACyk/ZTBQheM1T58/s1600/IMG_1581.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="264" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGlCOy5ENI/AAAAAAAACyk/ZTBQheM1T58/s400/IMG_1581.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGmjoVI2KI/AAAAAAAACyo/y-RdIildrPc/s1600/IMG_1586.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGmjoVI2KI/AAAAAAAACyo/y-RdIildrPc/s400/IMG_1586.CR2.jpg" width="398" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGoflQIyhI/AAAAAAAACzQ/QHVh9VMoJLc/s1600/IMG_1644.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="264" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGoflQIyhI/AAAAAAAACzQ/QHVh9VMoJLc/s400/IMG_1644.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zabawa dla ochotników :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Atrakcji w parku jest na prawdę dużo i spędzany czas mija bardzo szybko. Najlepsze w tym parku jest to, że tak wiele ptaków żyje jednak w całkiem wolnej przestrzeni albo przynajmniej jeśli zamkniętej to bardzo dużej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://tnij.org/jsbm"&gt;Pełna galeria zdjęć z parku.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bilet wstępu do parku kosztuje dość sporo, bo 25 USD / 1 osoba. Jeśli się zagubimy w czasie w tym świetnym miejscu, to zapewne przyjdzie nam jeszcze zjeść obiad w parkowej restauracji, który powiększy koszty o kolejne 20 USD (dla dwóch osób). Co pozytywne, to to, że w ramach tego samego biletu można jeszcze odwiedzić położony tuż obok Bali Reptile Park, w którym zgromadzona została dość pokaźna kolekcja gadów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety w tym miejscu skończyły nam się obie karty do aparatu i nie zdołaliśmy zrobić żadnych zdjęć (wniosek z tego prosty, że potrzebujemy trzeciej :)). Zwiedzanie tego parku zajmuje już dużo krócej, bo około 30-60 minut. Można zobaczyć sporo gadów, wśród nich między innymi:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;warana z komodo,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sporo gatunków krokodyli,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;węże,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sporo gatunków iguan,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;żółwie.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Część, mniej zabójczych stworzeń takich jak iguany czy żółwie można sobie potrzymać. Maja nawet siedziała na gigantycznym żółwiu :), a Ania trzymała olbrzymiego warana balijskiego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Drugim parkiem istot latających był &lt;a href="http://balibutterflypark.indonetwork.co.id/"&gt;Bali Butterfly Park&lt;/a&gt;, zwany po tutejszemu Taman Kupu Kupu (WGS-84: -8.54504, 115.11996). Park jest dość dużą przestrzenią w całości przykrytą siatką. Dzięki temu praktycznie wszystkie motyle żyją sobie na wolności i można za nimi ganiać :). W centrum parku znajduje się coś w rodzaju takiej małej drewnianej woliery, w której można było obejrzeć z bliska wiele gatunków motyli, a nawet zostać nimi udekorowanym.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKfJ6knU_I/AAAAAAAAC18/IJMUs1N4WxY/s1600/IMG_2157.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKfJ6knU_I/AAAAAAAAC18/IJMUs1N4WxY/s400/IMG_2157.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKfDpXgNnI/AAAAAAAAC14/tqYtEr0J0Ic/s1600/IMG_2153.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKfDpXgNnI/AAAAAAAAC14/tqYtEr0J0Ic/s400/IMG_2153.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKflZBsgDI/AAAAAAAAC2M/3jOaqlfBCM8/s1600/IMG_2192.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKflZBsgDI/AAAAAAAAC2M/3jOaqlfBCM8/s400/IMG_2192.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKfTonXkXI/AAAAAAAAC2E/RRLSrJId5DQ/s1600/IMG_2178.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKfTonXkXI/AAAAAAAAC2E/RRLSrJId5DQ/s400/IMG_2178.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKgSl6ofsI/AAAAAAAAC2o/caSfXSLfTxI/s1600/IMG_2210.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="398" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKgSl6ofsI/AAAAAAAAC2o/caSfXSLfTxI/s400/IMG_2210.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tuż obok z kolei była sekcja patyczaków - urocze stworzenia, ale niektórzy z naszej grupki byli bardzo sceptyczni jeśli o nie chodzi ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKXc0Zv5mI/AAAAAAAAC1I/WN4pSG9zb0M/s1600/IMG_2099.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKXc0Zv5mI/AAAAAAAAC1I/WN4pSG9zb0M/s400/IMG_2099.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKYbPB4tkI/AAAAAAAAC1Y/3jjkEpUBzLE/s1600/IMG_2129.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKYbPB4tkI/AAAAAAAAC1Y/3jjkEpUBzLE/s400/IMG_2129.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKYt0D9sOI/AAAAAAAAC1c/IBmbjPL5opY/s1600/IMG_2142.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKYt0D9sOI/AAAAAAAAC1c/IBmbjPL5opY/s400/IMG_2142.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKXjzX1ZKI/AAAAAAAAC1M/aGpfo3Oojdw/s1600/IMG_2101.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKXjzX1ZKI/AAAAAAAAC1M/aGpfo3Oojdw/s400/IMG_2101.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Oprócz tego w parku obejrzeć można również kolekcję najróżniejszych skarabeuszy i kilka gatunków skorpionów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKlB3hWyQI/AAAAAAAAC3o/2JOe2306x44/s1600/IMG_2105.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKlB3hWyQI/AAAAAAAAC3o/2JOe2306x44/s400/IMG_2105.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Atrakcją tego parku (zresztą poprzedniego również) jest także roślinność. Można było zobaczyć jak rośnie ananas, jak kwitnie bananowiec, a także kilka gatunków na prawdę sporych paproci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKhY6jO4dI/AAAAAAAAC3M/VbmqciXQWys/s1600/IMG_2264.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSKhY6jO4dI/AAAAAAAAC3M/VbmqciXQWys/s640/IMG_2264.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zwiedzanie parku może zająć około 1-2h, chyba, że ktoś jest hobbystą-obserwatorem motyli. Jak na powierzchnię parku motyli nie jest zbyt dużo, więc trzeba spędzić trochę czasu aby wypatrzeć różne ciekawe gatunki i zaczekać, aż przysiądą, żeby można było im się bliżej przyjrzeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koszt atrakcji nie jest wygórowany - cena biletu wynosi 6 USD / osobę. Jest również sklepik z pamiątkami gdzie można kupić okazy motyli czy inne akcesoria związane z owadami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/rafal.figas/ButterflyPark?authkey=Gv1sRgCPSBhumvyeKnjQE&amp;amp;feat=directlink"&gt;Więcej zdjęć z parku.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-1441130629096927945?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/1441130629096927945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/balijskie-parki-istot-latajacych.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/1441130629096927945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/1441130629096927945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/balijskie-parki-istot-latajacych.html' title='Balijskie parki istot latających'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSGYcYM0CFI/AAAAAAAACvw/O4t6MjngaRA/s72-c/IMG_1199.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-894130296782545091</id><published>2011-01-03T06:24:00.001+01:00</published><updated>2011-01-03T06:33:14.748+01:00</updated><title type='text'>Ubud Botanic Garden</title><content type='html'>22 grudnia wybraliśmy się do &lt;a href="http://www.botanicgardenbali.com/"&gt;ogrodu botanicznego w Ubud&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(WGS-84:&amp;nbsp;-8.489138,115.270185), ale wpis powstaje dopiero teraz. Po części jest tak dlatego, że ogród nas jakoś szczególnie nie zachwycił. Jeśli jesteś fanem roślinności i znasz się dobrze na różnych gatunkach i chcesz zobaczyć jak rosną w dość naturalnych warunkach może to być atrakcja zdecydowanie dla Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Dla nas, laików w temacie, ogród przedstawiał się jako zbiorowisko roślin, nieco uporządkowanych tematycznie, ale zazwyczaj słabo opisanych. W dodatku autorzy układu tych roślin bardzo je ze sobą pozagęszczali, przez co w jednym miejscu rośnie mnóstwo różnych gatunków i nie za bardzo wiadomo co jest co. Bardzo niewiele roślin również kwitło - nie wiem czy to przez porę roku, czy też po prostu nie ma tam zbyt wielu kwitnących okazów. Niemniej jednak w kilku miejscach rośliny prezentowały się ciekawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSFRrUDXTNI/AAAAAAAACtA/oM7ZOXfBR6U/s1600/IMG_0417.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSFRrUDXTNI/AAAAAAAACtA/oM7ZOXfBR6U/s400/IMG_0417.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSFYPeUCMcI/AAAAAAAACuM/q5zQ-TVQMEg/s1600/IMG_0484.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSFYPeUCMcI/AAAAAAAACuM/q5zQ-TVQMEg/s400/IMG_0484.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSFZvBYFOPI/AAAAAAAACus/Mk-tgc92X7g/s1600/IMG_0509.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSFZvBYFOPI/AAAAAAAACus/Mk-tgc92X7g/s400/IMG_0509.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSFaI9w0FsI/AAAAAAAACu4/AKmxGgtFWpc/s1600/IMG_0513.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSFaI9w0FsI/AAAAAAAACu4/AKmxGgtFWpc/s400/IMG_0513.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://tnij.org/jro3"&gt;Pełna galeria zdjęć z ogrodu.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że zwiedzanie ogrodu przez laików może trwać góra 1 godzinę, więc jeśli musisz pokonać długą drogę, aby się tu dostać, a nie jesteś fascynatem, to możesz być nieco rozczarowany. Wstęp do ogrodu na dzień dzisiejszy kosztuje 50 000 IDR (ok. 6 USD). &lt;b&gt;Jeśli się tu wybierasz koniecznie zabierz jakiś preparat na komary!&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-894130296782545091?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/894130296782545091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/ubud-botanic-garden.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/894130296782545091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/894130296782545091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2011/01/ubud-botanic-garden.html' title='Ubud Botanic Garden'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TSFRrUDXTNI/AAAAAAAACtA/oM7ZOXfBR6U/s72-c/IMG_0417.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-2177697815458690970</id><published>2010-12-29T10:08:00.000+01:00</published><updated>2010-12-29T10:08:49.003+01:00</updated><title type='text'>Pura, Pura, Pura</title><content type='html'>Pura w języku indonezyjskim oznaczą "świątynia". Na Bali jak już wspominałem panuje specyficzne wyznanie będące połączeniem buddyzmu i hinduizmu. Według jednego z naszych przewodników buddyści dotarli na Bali pierwsi i wprowadzili tutaj swoją religię, a chwilę później dotarli hindusi, którzy wprowadzili swoje wyznanie. Zapewne w ten sposób doszło do połączenia różnych aspektów tych religii do postaci balijskiego hinduizmu. Religia ma ogromny wpływ na życie tutejszych ludzi. Samych świątyń na tak niewielkiej wyspie jest podobno blisko 10 000 - na dobrą sprawę chyba nikt nigdy tego nie policzył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Balijczycy praktycznie codziennie, a często nawet dwa razy dziennie, składają ofiary w postaci niewielkich ilości różnych pokarmów i kwiatów. Ofiary rozkładane są w bardzo wielu miejscach - na schodach, przy wejściach, przy posążkach na środkach transportu, w specjalnych wnękach rozmieszczonych w różnych miejscach. Ofiary wynikają z wiary w to, że bóstwa mogą mieszkać w każdej żywej istocie - mrówce, myszy, psie, kocie... I zazwyczaj te stworzenia właśnie korzystają z ofiar. Jednym ze stworzeń pochłaniającym ofiary, w szczególności małe krakersy jest Maja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRr2YyJUsyI/AAAAAAAACpE/pW9SyFEDd7c/s1600/IMG_1694.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRr2YyJUsyI/AAAAAAAACpE/pW9SyFEDd7c/s400/IMG_1694.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Pojedyncza ofiara&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRr3hKaPm8I/AAAAAAAACpU/-FW-Wc4rG4w/s1600/IMG_0527.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRr3hKaPm8I/AAAAAAAACpU/-FW-Wc4rG4w/s640/IMG_0527.JPG" width="424" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Większość domów ma specjalny "domek"/wnękę, w którym składane są takie ofiary.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRr3JiUYHPI/AAAAAAAACpI/zCWnBvM4NdI/s1600/IMG_1813.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRr3JiUYHPI/AAAAAAAACpI/zCWnBvM4NdI/s400/IMG_1813.JPG" width="398" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ważniejsze bóstwa i demony przy świątyniach obdarowywane są bardzo hojnie.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Również rozmaitych świąt o wymiarze tak globalnym, jak i lokalnym jest tutaj ogromna liczba. Do najważniejszych świąt globalnych należą: trwający 10 dni &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Galungan"&gt;Galungan&lt;/a&gt;, kiedy Balijczycy świętują zwycięstwo dobra nad złem i powrót bogów i przodków na Bali. Święto powtarza się co 210 dni. W czasie tego święta (które zresztą zbiegło się dokładnie z naszym przyjazdem) ulice i wejścia domów dekorowane są czymś, co nazywa się penjor i wygląda tak (to te takie długie, bambusowe tyczki):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRmEeokdggI/AAAAAAAAClE/Ri4u2FeFxlY/s1600/IMG_9712.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRmEeokdggI/AAAAAAAAClE/Ri4u2FeFxlY/s640/IMG_9712.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;4 sztuki &lt;i&gt;penjor&lt;/i&gt; wzdłuż ulicy Tirta Tawar&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Galungan zamyka ostatni dzień świąteczny zwany Kuningan, kiedy to wedle wierzeń bogowie powracają do nieba. W czasie Kuningan składane są specjalne ofiary, a Balijczycy występują w bardzo ładnych strojach i biorą udział w ceremoniach w świątyniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRmGb07OHeI/AAAAAAAAClM/kwu_xPSc9WI/s1600/IMG_0361.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRmGb07OHeI/AAAAAAAAClM/kwu_xPSc9WI/s400/IMG_0361.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Balijczycy w czasie Kuningan&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Największym tutejszym świętem jest Nyepi - dzień nowego roku. Co ciekawe, Balijczycy w tradycyjnym kalendarzu (korzystają równocześnie z 3 kalendarzy - standardowego, tradycyjnego i księżycowego) nie mają stałej długości roku. Kolejne święta Nyepi zależne są od cyklu księżyca i w praktyce wypadają w marcu (bardzo rzadko w kwietniu). Jest to bodaj najciekawsze święto wyspy, ponieważ dwa dni wcześniej ma miejsce Melasti - 2 dni, w które&amp;nbsp;Balijczycy sprzątają, gotują i robią tyle hałasu ile się da - by odstraszyć od wyspy złe demony. Następny dzień jest natomiast dniem całkowitego wyciszenia. Na prawdę całkowitego. W tym dniu nikt nie wychodzi z domu, ale w nim zostaje i oddaje się medytacji. Nie wolno tego dnia pracować i używać ognia, czy nawet szerzej - światła. Wyspa w zasadzie ulega zaciemnieniu - chodzi o to, aby demony nie potrafiły odnaleźć wyspy. I od tej reguły praktycznie nie ma odstępstw - lotnisko tego dnia jest nieczynne, a turystom nie wolno opuszczać kompleksów hotelowych (może wolno używać światła - tego nie wiem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tymi świętami jest mnóstwo lokalnych świąt, w których biorą udział poszczególne rodziny lub społeczności. Małe dzieci (do 1 roku) na przykład są poddawane obrzędom religijnym co 3 miesiące od urodzenia, aż do ukończenia 1 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świętowanie odbywa się zazwyczaj w tutejszych świątyniach. Każda wioska ma zazwyczaj 3 swoje świątynie:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Pura Puseh - świątynia pochodzenia czy też świątynia przodków i poświęcona jest założycielom osady. Zawsze zlokalizowana jest na końcu wioski określanym &lt;i&gt;Kaja&lt;/i&gt; skierowanym w stronę gór.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Pura Desa - świątynia w centrum wioski, poświęcona duchom sprawującym opiekę nad mieszkańcami&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Pura Dalem - świątynia poświęcona zmarłym, zwykle ma również cmentarz. Zlokalizowana zazwyczaj na końcu wioski nazywanym Kelod skierowanym w stronę morza. Poświęcona jest Siwie - bogowi stworzenia i zniszczenia.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div&gt;Poza tym świątynie swoje mają poszczególne rodziny, klany, wioski, są też świątynie o znaczeniu globalnym jak również świątynie królewskie i królewskich rodów. Nie dziwi więc, że liczba tych świątyń szacowana jest na 10 000.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wszystkie świątynie mają kilka cech wspólnych:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;W zasadzie są to duże place pod gołym niebem. Na placach rozmieszczone są swego rodzaju wiaty z dachem o różnym przeznaczeniu.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Świątynie zawsze są bardzo bogato zdobione, w szczególności rzeźbieniami.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Są praktycznie stałe reguły wstępu do świątyni: należy się odziać przyzwoicie, najczęściej trzeba założyć sarong, czyli taką dużą chustę którą trzeba się owinąć w pasie. Na teren świątyni nie może wchodzić nikt krwawiący, w tym również kobiety w czasie menstruacji - krew nie może występować na świętej ziemi.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pierwsza świątynia jaką widzieliśmy na Bali, znajdowała się w &lt;a href="http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/ubud-monkey-forest.html"&gt;Monkey Forest&lt;/a&gt;. Była to &lt;i&gt;Pura Dalem&lt;/i&gt;. Schemat świątyni dobrze pokazuje &lt;a href="http://www.monkeyforestubud.com/temple_map.html"&gt;mapa&lt;/a&gt; na stronach Monkey Forest. Okazałość poszczególnych elementów widać na zdjęciu przedstawiającym &lt;i&gt;Kori Agung&lt;/i&gt;, czyli bramę wejściową na najważniejszy, wewnętrzny plac świątyni, gdzie składane są ofiary.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQehFN2RGgI/AAAAAAAACTI/sbEvZow0zeU/s1600/IMG_9813.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQehFN2RGgI/AAAAAAAACTI/sbEvZow0zeU/s640/IMG_9813.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Drugą odwiedzoną świątynią była &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Goa_Gajah" style="font-style: italic;"&gt;Pura Goa Gajah&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(WGS-84: -8.52322, 115.287781). Goa Gajah można przetłumaczyć jako Jaskinia Słonia. Pochodzenie nazwy świątyni nie jest do końca jasne, jako, że słonie nigdy naturalnie na Bali nie występowały, chociaż teraz można się tu na nich nawet przejechać. W niektórych materiałach spotkałem informację, że nazwa pochodzi od skojarzenia jednej z rzeźb z wizerunkiem słonia, jakie mieli holenderscy kolonizatorzy. Nasz przewodnik lokalny twierdził natomiast, że nazwa pochodzi od nazwy pobliskiej rzeki, która też nazywana jest rzeką słonia. A samej świątyni znaleźć można posążki &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gane%C5%9Ba"&gt;Geneshy&lt;/a&gt;, który jest bóstwem o ciele człowieka, ale głowie słonia, więc coś musi być na rzeczy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRljknRPBSI/AAAAAAAACjg/XQAVem8uRfA/s1600/IMG_0727.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRljknRPBSI/AAAAAAAACjg/XQAVem8uRfA/s400/IMG_0727.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Świątynia jest bardzo nietypowa z niezwykłą historią. Głównym elementem świątyni jest właśnie jaskinia. Wejście do jaskini ozdobione jest wieloma rzeźbieniami. Sama jaskinia jest natomiast dość mała, ma liczne wnęki, w których podobno medytowali Balijczycy. Obok tych wnęk znajdują się małe otworki, w których umieszczany był ogień oświetlający grotę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wewnątrz jaskini znajdują się trzy &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lingam"&gt;lingamy&lt;/a&gt; symbolizujące bogów Brahma, Wisznu i Siwa. Po dziś dzień Balijczycy przynoszą w to miejsce ofiary.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRlkZVQkRrI/AAAAAAAACjs/QT5NXglMJVc/s1600/IMG_0731.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRlkZVQkRrI/AAAAAAAACjs/QT5NXglMJVc/s400/IMG_0731.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Oprócz jaskini na terenie kompleksu znajduje się świątynia używana do kąpieli pierwotnie członków rodziny królewskiej, później przez mieszkańców wyspy. Ciekawostką jest to, że woda do sadzawek świątynnych wlewa się z dzbanów 6 postaci, których imionami są nazwy 6 hinduskich rzek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ostatnią i moim zdaniem największą wizualną atrakcją są ruiny świątyni buddyjskiej, która prawdopodobnie była pierwszą budowlą w tym miejscu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRlktmmBD9I/AAAAAAAACj0/SXkoW6S3jLs/s1600/IMG_0741.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRlktmmBD9I/AAAAAAAACj0/SXkoW6S3jLs/s640/IMG_0741.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRlk72dcUJI/AAAAAAAACj4/alzDK5clMfE/s1600/IMG_0764.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRlk72dcUJI/AAAAAAAACj4/alzDK5clMfE/s640/IMG_0764.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przy świątyni znajdują się całkiem atrakcyjne tarasy ryżowe, na których uprawiana jest specjalna odmiana ryżu. Standardowy ryż balijski można zbierać raz na 6 miesięcy. Ten ryż natomiast zbierać można 3 razy do roku - jak widać księża wszędzie mają lepiej ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRlkiIPnwxI/AAAAAAAACjw/G1qn-0Bvl2s/s1600/IMG_0737.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRlkiIPnwxI/AAAAAAAACjw/G1qn-0Bvl2s/s400/IMG_0737.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRlozk2awwI/AAAAAAAACkk/ZR6hJ8124Jg/s1600/IMG_0796.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRlozk2awwI/AAAAAAAACkk/ZR6hJ8124Jg/s640/IMG_0796.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Cały kompleks świątynny ma bardzo ciekawą historię. Jest on bardzo stary, bo wspomina o nim jawajski poemat z 1365 roku. Natomiast w przeszłości został on całkowicie zasypany w czasie jednego z trzęsień ziemi i świątynia kąpieli została ponownie odkryta dopiero w latach 50' XX wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://tnij.org/jod9"&gt;Więcej zdjęć z Goa Gajah&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecia świątynia z kolei, to &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Gunung_Kawi"&gt;&lt;i&gt;Gunung Kawi&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(WGS-84: -8.423078, 115.3125), co tłumaczone jest jako Góra Poetów. Wybraliśmy się tam 24 grudnia, w ramach akcentu świątecznego. Zbyt wiele nie potrafię napisać na temat tej świątyni :) - na pewno jest bardzo malowniczo usytuowana. Na jej teren prowadzi 370 schodów w dół, co jest banalne do pokonania - zdecydowanie gorzej jest jeśli chodzi o powrót, zwłaszcza jeśli dobrze grzeje słonko. Najciekawszym elementem są rzeźbione w skałach, wysokie na 7 m... kapliczki? Trudno mi powiedzieć co to&amp;nbsp;dokładnie&amp;nbsp;jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRmnV_AMTbI/AAAAAAAAClY/5ENRYeJbphA/s1600/IMG_0879.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRmnV_AMTbI/AAAAAAAAClY/5ENRYeJbphA/s400/IMG_0879.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRmnzmcZQQI/AAAAAAAAClc/c6nM9Ri3_TE/s1600/IMG_0888.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRmnzmcZQQI/AAAAAAAAClc/c6nM9Ri3_TE/s640/IMG_0888.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://tnij.org/joeb"&gt;Więcej zdjęć z Gunung Kawi&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwarta odwiedzona świątynia to&amp;nbsp;&lt;i&gt;Pura Kehen&lt;/i&gt; (WGS-84:&amp;nbsp;-8.441719,115.357904). Żeby się do niej dostać przejechaliśmy 26 grudnia kawał drogi na naszym motorbike'u. Świątynia z zewnątrz prezentuje się dość ładnie, chociaż obecni na miejscu autochtoni chcący pieniędzy za wszystko. W&amp;nbsp;pewnym momencie stają się&amp;nbsp;na prawdę irytujący. Z taką nachalnością nie spotkaliśmy się nigdzie indziej. Szczytem była starowinka, która dała nam dwa urwane z drzewa kwiatki i chciała za to kasę. Drugim ewenementem był Pan z punktu wypożyczania sarongów, który chciał obowiązkowe &lt;i&gt;donation&lt;/i&gt; na restaurację świątyni, chociaż mieliśmy podejrzenia, że to będzie raczej darowizna na rzecz jego portfela. Szczęśliwie mieliśmy własne sarongi, więc rozmowa szybko się ucięła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRm2OlB7_DI/AAAAAAAACnA/MbyRljXyepI/s1600/IMG_1091.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRm2OlB7_DI/AAAAAAAACnA/MbyRljXyepI/s640/IMG_1091.CR2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W środku było już trochę mniej atrakcyjnie, chociaż główna atrakcja 11-warstwowe &lt;i&gt;meru&lt;/i&gt; (dach specjalnej konstrukcji) prezentowało się całkiem okazale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRm5Fx4uXxI/AAAAAAAACn8/7YoknJEGtwY/s1600/IMG_1120.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRm5Fx4uXxI/AAAAAAAACn8/7YoknJEGtwY/s640/IMG_1120.CR2.jpg" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Były również antyki fałszywe, zrobione chyba przez Pana Zdzisia ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRm6A8Z4RYI/AAAAAAAACoI/aPAH4hb-j2o/s1600/IMG_1144.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRm6A8Z4RYI/AAAAAAAACoI/aPAH4hb-j2o/s640/IMG_1144.JPG" width="424" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zwiedzanie nie trwało długo, zajęło nam może godzinę. Koszt wstępu to 12 000 IDR/osoba dorosła. Jeśli mieszka się daleko od tej atrakcji, to myślę, że można ją odpuścić jako jedną z mniej ciekawych, co w połączeniu z uciążliwością autochtonów w tym miejscu dodatkowo zniechęca. Na szczęście kiedy wychodziliśmy, właśnie podjechał cały samochód turystów, więc miejscowi uznali ich za lepszy kąsek :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://tnij.org/jofd"&gt;Więcej zdjęć Pura Kehen&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS1. Mamy w planach odwiedzić jeszcze co najmniej 2 świątynie - jeśli się to uda, zapewne powstanie część druga relacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS2. Właśnie kiedy pisałem tego posta moja pomysłowa córka wpadła do oczka wodnego... dzieci na prawdę nie można nawet na chwilę spuścić z oka...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-2177697815458690970?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/2177697815458690970/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/pura-pura-pura.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/2177697815458690970'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/2177697815458690970'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/pura-pura-pura.html' title='Pura, Pura, Pura'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRr2YyJUsyI/AAAAAAAACpE/pW9SyFEDd7c/s72-c/IMG_1694.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-7664628885270437761</id><published>2010-12-26T05:05:00.005+01:00</published><updated>2010-12-26T12:44:34.697+01:00</updated><title type='text'>Pogoda na Bali</title><content type='html'>Ponieważ parę osób już pytało o szczegóły pogody na Bali i pytania się powtarzały pomyślałem, że napiszę kilka słów na ten temat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Na Bali występują dwie pory roku: sucha (dry season) i deszczowa (wet season). Pora sucha zazwyczaj trwa od maja do września, choć niektóre źródła podają, że od kwietnia. Generalnie terminy są uzależnione od pojawiania się monsunów. Pora deszczowa jak można się domyślać trwa od października do kwietnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My mieliśmy okazję zaobserwować tylko porę deszczową, więc to co wspominam o porze suchej to informacje zasłyszane lub przeczytane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pora sucha jest chłodniejsza - temperatury w dzień wynoszą średnio 28°C, a w najchłodniejsze dni w zasadzie nie spada poniżej 23°C. Opadów praktycznie nie ma, ewentualnie jest bardzo niewiele i miesięcznie wynoszą 75 mm z sumą na cały sezon ok. 445mm. Wilgotność oscyluje w okolicach 60%. Pora deszczowa jest nieco cieplejsza, a przede wszystkim wilgotniejsza. Średnia temperatura w dzień tym okresie wynosi 32°C i raczej nie spada poniżej 25°C. Opadów jest zdecydowanie więcej - średnie miesięczne opady wynoszą 225mm z sumą za cały sezon ok. 1340mm, dzięki czemu średnia wilgotność wzrasta do ok. 75%. Jak widać zatem suma opadów wynosi ok. 1785mm. Dla porównania w Polsce &lt;a href="http://en.poland.gov.pl/Climate,7256.html"&gt;średnia roczna suma opadów&lt;/a&gt; wynosi 400-750mm, a w najwilgotniejszym regionie Karpat i Sudetów sięga 800-1400mm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jednak odróżnia Bali od Polski jeśli chodzi o opady to sposób w jaki się one odbywają. Kiedy w Polsce widzimy kilkudniową mapę pogody, a na niej ikonę chmurki z deszczem albo burzą przez kolejne dni, wiemy, że to będzie kiepski okres, całymi dniami będzie lało i lepiej nie brać w tym okresie urlopu z nadzieją na wypoczynek na plaży. Tutaj, kiedy ogląda się prognozy pogody też bardzo często zobaczymy chmurkę z deszczem lub burzę. Różnica jest jednak taka, że tutaj oznacza to, że należy spodziewać się w ciągu dnia (zazwyczaj popołudniem) potężnej ulewy, która potrwa ok. 30-45 minut i zrzuci na powierzchnię ok. 5-10mm deszczu. I na tym kończą się zazwyczaj tego dnia deszcze, wszystko sobie wysycha i wraca do normy. W przeciągu 30-60 nie minut nie ma praktycznie śladu po opadach. W czasie naszego, aktualnie 3-tygodniowego pobytu mieliśmy dwa dni rzeczywiście smętnie deszczowe, które poszły na straty. We wszystkie pozostałe dni świeciło słońce i miały miejsce takie krótkie, intensywne ulewy, których istotę dobrze oddaje angielskie słowo &lt;i&gt;showers&lt;/i&gt; - deszcz pada bez wiatru, praktycznie pionowo i jest dość ciepły. W przypadku zaskoczenia bardzo łatwo przemoknąć, chyba, że w pobliżu jest jakiś warung, to można szybko do niego wejść, zamówić obiad i zanim skończymy jeść deszczu już zapewne nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A propos Słońca, to to co nas zaskoczyło, to fakt, że dzień jest tutaj wbrew pozorom krótki. W Polsce w najdłuższy dzień wschód Słońca jest o 4:14 a zachód o 21:01, czyli dzień trwa 16h 46m 59s. Tutaj Słońce wstaje ok. 6:00, a zachodzi już ok. 18:30, czyli dni mają średnio 12h 30m i są to najdłuższe dni w grudniu i styczniu. W lipcu i sierpniu dzień się jeszcze bardziej skraca i średnio trwa ok. 11h 30m.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Noce są naprawdę ciemne i są nieco chłodniejsze niż dni. Temperatura potrafi spadać nawet do 17°C, dlatego w wielu poradnikach o Bali (pewnie znowu dla Australijczyków ;)) znajdują się sugestie, żeby na wieczór wziąć sobie sweter lub kurtkę (jak wiadomo Polacy dopiero przy -5°C zakładają t-shirt do spania ;)). Zresztą nie czepiając się Australijczyków autochtoni, kiedy zrobi się nieco chłodniej (24°C) też zakładają bluzy z długimi rękawami, jeansy i adidasy. Mój przewodnik nurkowy również stwierdził, że on nie przepada za takimi chłodniejszymi wodami tutaj. Na pytanie co to znaczy chłodniejsze odpowiedział, że no tak ok. 22°C :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytacie też o zachmurzenie. Fakt, na wielu zdjęciach niebo nie jest niebieskie, tylko białawe i na większych odległościach widać taką mgiełkę. Wszystko to jest skutkiem dużej wilgotności, a nie niedostatków fotografa ;). Rzeczywiście teraz, w czasie pory deszczowej, niebieskie niebo nie jest częstym zjawiskiem i najczęściej występuje rano. Potem zachmurzenie narasta i widoczność troszkę maleje. Można by pomyśleć no to kicha - nici z opalania. W Polsce kiedy mamy taką pogodę &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Indeks_UV"&gt;indeks UV&lt;/a&gt;&amp;nbsp;spada do wartości z okolic 0-3, a generalnie nad polskim morzem w zasadzie nie przekracza 7 w najlepsze, najbardziej słoneczne dni. Tak też pomyślała moja Małżonka, zwiedziona polskim doświadczeniem i nie nasmarowała się na plaży filtrem. Jakież było jej zdziwienie kiedy wieczorem się okazało, że ma oparzenia słoneczne po 3 godzinach na plaży. Szybko się okazało, że tutaj pomimo tego znacznego zachmurzenia indeks UV trzyma się okolic 10, a bywa, że je przekracza. Domniemujemy, że wynika to z pozycji Słońca, która powoduje, że promienie słoneczne padają na chmury praktycznie pionowo, przez co większość promieni nie jest odbijana przez chmury i dociera do powierzchni Ziemi. Nie wiemy ile indeks wynosi w czasie pory suchej, ale z ogólnych &lt;a href="http://www.temis.nl/uvradiation/GOME/uvmonth.php?fb=uviec&amp;amp;Year=2002&amp;amp;Month=08"&gt;światowych map rozkładu indeksu&lt;/a&gt; wynika, że powinien być on mniejszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogodę, którą opisaliśmy zaobserwowaliśmy głównie w Ubud i na wschodniej części wyspy. Warto zauważyć, że Bali ma bardzo zróżnicowane ukształtowanie terenu - najwyższy tutejszy szczyt (wulkan)&amp;nbsp;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Agung"&gt;Mount Agung&lt;/a&gt; ma 3142 m. n.p.m..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/37/Bali_Locator_Topography.png/731px-Bali_Locator_Topography.png" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="327" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/37/Bali_Locator_Topography.png/731px-Bali_Locator_Topography.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;(rys. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze na wulkanie podobno jest już na prawdę chłodno ze względu na wysokość, a po drugie wulkan i inne okoliczne wzniesienia istotnie wpływają na klimat zachodniej części wyspy powodując, że jest ona bardziej sucha, tak więc zapewne zależnie od części wyspy klimat może się nieco zmieniać, ale jak widać Bali przez cały rok jest pewnym i stabilnym dostawcą fajnej pogody, nawet w uznawany za gorszy sezon deszczowy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-7664628885270437761?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/7664628885270437761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/pogoda-na-bali.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/7664628885270437761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/7664628885270437761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/pogoda-na-bali.html' title='Pogoda na Bali'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-369395556503160738</id><published>2010-12-24T08:55:00.000+01:00</published><updated>2010-12-24T08:55:57.703+01:00</updated><title type='text'>Nurkowanie na Bali</title><content type='html'>OK, w takim razie zgodnie z obietnicą trochę informacji i wrażeń z nurkowania na Bali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Ten post dotyczyć będzie w sumie tylko dwóch nurkowań, które udało mi się póki co zrobić w &lt;a href="http://wikitravel.org/en/Padang_Bai"&gt;Padang Bai&lt;/a&gt;. Post troszkę rozczaruje niestety tych, którzy liczą na śliczne podwodne zdjęcia, a powody są dwa. Po pierwsze aparat, którym dysponuję dzięki uprzejmości Krzysztofa jest aparatem kliszowym, co oznacza, ze trzeba wywołać film i zdigitalizować :). Jak można się domyślać wykonanie tego na Bali proste nie jest, poza tym nie skończyłem jeszcze filmu. I tutaj przechodzimy do drugiego powodu - niestety w trakcie nurkowania aparat się zaciął i rozblokować zdołałem go dopiero na powierzchni po otwarciu obudowy, czyli nie wiadomo co tak naprawdę ostało się na kliszy. No cóż, tyle rozczarowania - przejdźmy to części przyjemniejszej :). Posta postaram się wzbogacić cudzymi zdjęciami tego co akurat miałem okazję zobaczyć :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nurkowanie miało miejsce w &lt;a href="http://wikitravel.org/en/Padang_Bai"&gt;Padang Bai&lt;/a&gt;. Z nurkowaniem tutaj nie ma dużego problemu, ponieważ wzdłuż brzegu na długości 500m minąłem chyba z 10 punktów organizujących nurkowania, a kolejne były nieco dalej od brzegu. Mamy tutaj zarówno wyglądające poważnie punkty prowadzone zapewne przez ludzi z zagranicy, jak i lokalne punkty prowadzone przez miejscowych. Ceny są dość zunifikowane. Generalnie na Bali należy się niemal wszędzie targować, ale z radości, że zaraz zanurkuję zapomniałem spróbować i nie wiem czy da się z tych cen coś urwać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza ważna uwaga jest taka, że jeśli tu nie nocujesz, lepiej spróbować się wywiedzieć kiedy polecane jest wykonanie nurkowania. Kiedy ja nurkowałem ruszaliśmy o godzinie 9 i pierwsze nurkowanie miało miejsce o 10, a drugie o 12. Jest to o tyle ważne, że nurkujemy w morzu/oceanie, co oznacza, że będziemy mieli do czynienia z pływami. W szczególności w trakcie przypływu wzbijane są duże ilości piachu, który pogarsza widoczność. Oczywiście za pieniążki chętnie poprowadzą nurkowanie w czasie pływu, ale przyjemność to z pewnością &amp;nbsp;mniejsza i zmęczyć też się trzeba, w szczególności, jeśli chce się płynąć gdzie indziej niż niesie woda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga przydatna uwaga jest taka, że ponieważ sport do tanich nie należy, trzeba mieć ze sobą dostatecznie dużo waluty, inaczej wpadniemy w koszta dodatkowe. Nie wiem czy w Padang Bai jest jakikolwiek bankomat, a jeśli będziemy mieli walutę (np. USD), to niestety kursy są dość nieatrakcyjne, chociażby w porównaniu z takim Ubud.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oba nurkowania z obiadem kosztowały 500 000 IDR, czyli ok. 55 USD. Nurkuje się generalnie w ścisłej okolicy Padang Bai. W moim przypadku pierwsze nurkowanie miało miejsce w okolicach plaży Blue Lagoon, a drugie w okolicach plaży Bias Tegul (patrz: &lt;a href="http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/plazowanie-na-bali.html"&gt;Plażowanie na Bali&lt;/a&gt;). Była to cena z własnym sprzętem - dostawało się tylko powietrze i balast. Bez sprzętu można również sobie zanurkować, wtedy cena wynosi za takie nurkowania 75USD, czyli 20USD różnicy. I to jest poziom różnicy cenowej, jeśli chodzi o nurkowanie z własnym sprzętem, a nurkowanie ze sprzętem wypożyczonym. Może przyda się to komuś kto rozważa czy tachać przez pół świata własny sprzęt :). Z pewnością nie ma sensu brać butli ani balastu. Sprzęt na miejscu dostępny, jest raczej wysłużony, ale zdatny do użytku. Osobiście polecam jednak wziąć własne ABC, dlatego, że ten sprzęt psuje się najszybciej. Koleżanka z Niemiec, która wspólnie ze mną nurkowała dostała maskę z wypożyczalni no i niestety puściły w trakcie nura paski, a gwarantuję, że zostanie bez maski i nagły zalew w słonej wodzie jest wątpliwą przyjemnością. W dodatku jest jeszcze kwestia dopasowania tej maski. A w końcu przyjeżdżamy nacieszyć się widokami. Efekt był taki, że nurkowanie zakończyliśmy ok. 10-15 minut wcześniej. Jeśli chodzi o cenę intra nurkowego, to również wynosi ona 75 USD (dość drogo jak na polskie warunki, gdzie taka atrakcja kosztuje ok. 100 zł).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tłumów raczej nie ma, ja nurkowałem z przewodnikiem i ową Niemką, także pod wodą była nas trójka. Jak dla mnie w sam raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ciekawe nikt nie sprawdzał żadnych dokumentów. Okazanie uprawnień nie było potrzebne, a tym bardziej badań lekarskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze o samych technikaliach nieco. Użyłem pianki Mares 5mm + buty 5mm. Przed wyjazdem główkowałem czy lepsze 5mm czy 3mm. Ludzie wspominali, że w 3 mm można zmarznąć, ale teraz mam podejrzenie, że oni musieli być z Australii ;). Mam wrażenie, że dla nurka "europejskiego" 3mm z powodzeniem wystarczą, ale w tych 5mm się nie przegrzałem. Kaptur, rękawiczki i latarka były zbędne. Warto wziąć pod uwagę, że woda w tym regionie ma zmienną temperaturę. Teraz była akurat ciepła bo średnio 25 stopni C, natomiast są miesiące kiedy spada o kilka stopni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólna konfiguracja, która się sprawdziła:&lt;br /&gt;Mares 5mm&lt;br /&gt;Buty 5mm&lt;br /&gt;Cressi Frog&lt;br /&gt;Cressi Focus&lt;br /&gt;Halcyon Evolve&lt;br /&gt;Apex XTX 200&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nurkowanie odbyło się z tradycyjnej balijskiej łodzi &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jukung"&gt;jukung&lt;/a&gt;. Ze względu na umieszczone po bokach bambusowe płozy odpowiedzialne za stabilność łodzi nie podejmowałem się wychodzenia tyłem z łodzi. Pan kapitan podał po prostu sprzęt do wody. Zresztą założenie sprzętu w łodzi jest raczej mało wygodne, bo jest ona bardzo wąziutka. Łódki pływają dość szybko, więc w ciągu 5-10 minut byliśmy we właściwym miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze nurkowanie trwało 38 minut (niestety skróciło się przez usterkę maski koleżanki) z maksymalną głębokością 22 m. Jeśli jest to nurkowanie widokowe to w zasadzie większe głębokości i tak nie mają sensu, ze względu na usytuowanie koralowców. Dla osób takich jak ja, czyli przyzwyczajonych do polskich wód różnica jest ogromna. Pierwsze spostrzeżenie to oczywiście praktycznie nieosiągalna w Polsce widoczność wynosząca 30m, a może więcej. Druga sprawa to oczywiście to wszystko, co dzięki tym warunkom widać. Trudna do oszacowania liczba gatunków ryb i korali cieszy oko ogromnym zróżnicowaniem kolorystycznym. Przewodnik starał się odnajdywać dla nas najbardziej niezwykłe, ukryte gatunki morskich zwierząt, co udawało mu się niezwykle dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku udało nam się spotkać świetnie ukrytą &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Lionfish"&gt;Lionfish&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/36/MC_Rotfeuerfisch.jpg/800px-MC_Rotfeuerfisch.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/36/MC_Rotfeuerfisch.jpg/800px-MC_Rotfeuerfisch.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Drugim fascynującym stworzeniem był &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Frogfish"&gt;Frogfish&lt;/a&gt;. Ta przedziwnej urody, znakomicie maskująca się ryba do żaby podobna jest nieco z uwagi na przednie płetwy, które przypominają żabie nogi, a używane są troszkę jak łapy. Ta ryba bardziej chodzi, niż pływa. A najbardziej lubi się nie ruszać, tylko spoczywać na dnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/0e/Red_oscellated_frogfish.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/0e/Red_oscellated_frogfish.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nie jest to dokładnie ta ryba, ale ta jest najbardziej podobna.&lt;br /&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Kolejnym napotkanym stworzeniem był ogromnych rozmiarów &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Grouper"&gt;grouper&lt;/a&gt;, którego pojawienie się naprawdę robi wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/29/Epinephelus_malabaricus.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="288" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/29/Epinephelus_malabaricus.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;W okolicach dużych raf, krążyły przezabawnej konstrukcji ryby, zwane &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Trumpetfish"&gt;trumpetfish&lt;/a&gt;. Te które ja widziałem, nie były tak żółte jak ta ze zdjęcia i miały fioletowy ogon.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a2/Yellow_Trumpet_Fish.jpg/799px-Yellow_Trumpet_Fish.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a2/Yellow_Trumpet_Fish.jpg/799px-Yellow_Trumpet_Fish.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div&gt;Na całej rafie występowały bardzo liczne gatunki mniejszych i większych ryb, z których niestety większości nie potrafię odnaleźć w wikipedii, ale jedna była dość oczywista, jako, że występowała w kreskówce &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Finding_Nemo"&gt;Finding Nemo&lt;/a&gt; - mam na myśli &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Moorish_idol"&gt;Moorish Idol&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f8/Zanclus_cornutus_in_Kona.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f8/Zanclus_cornutus_in_Kona.jpg" width="335" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W czasie całego nurkowania dało się dostrzec zakopane w dnie tu i ówdzie&amp;nbsp;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Bluespotted_ribbontail_ray"&gt;patelnice niebieskoplame&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/41/Taeniura_lymma_leyte.jpg/800px-Taeniura_lymma_leyte.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="261" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/41/Taeniura_lymma_leyte.jpg/800px-Taeniura_lymma_leyte.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Drugie nurkowanie trwało już nieco dłużej - 50 min i było też nieco płytsze 17,6m. Tym razem łódź przetransportowała nas na rafę koralową blisko plaży Bias Tegul, którą miałem okazję podejrzeć dzień wcześniej w czasie snorkelingu z plaży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tym razem najdziwniejsze stworzenia dopisały. Mała &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Ribbon_eel"&gt;murena wstążkowa&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Ribbon Eel)&amp;nbsp;wystawiała z piasku niesamowicie barwny kawałek siebie, rozdziawiła pyszczek i liczyła na to, że żarcie przyjdzie samo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/89/Ribbon_eel.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="287" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/89/Ribbon_eel.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Był też jeszcze inny gatunek mureny, wyglądający nieco bardziej przerażająco, ale nie potrafię go teraz odnaleźć, była dość podobna do poniższej, jednak mniej nakrapiana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/6/6c/Moray_eel.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/6/6c/Moray_eel.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Na dużym wzgórzu porośniętym rozmaitymi koralami za jednym z nich udało się znaleźć dwie dobrze ukryte krewetki z rodzaju &lt;i&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Lysmata"&gt;Lysmata&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/08/Lysmata_amboinensis_Shrimp.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/08/Lysmata_amboinensis_Shrimp.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;(zdj. Wikipedia)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Pod koniec nurkowania na dnie spotkaliśmy jeszcze bardzo zieloną rozgwiazdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując z nurkowań jestem bardzo zadowolony tym bardziej, że były to pierwsze nurkowania w tak ciepłych i atrakcyjnych biologicznie wodach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dodatkowych spostrzeżeń organizacyjnych warto zwrócić uwagę na jedną rzecz: większość punktów nurkowych organizuje również wyjazdy do innych miejsc. Na Bali na przykład bardzo popularne są Tulamben, Secret Bay, Manta Point czy Mola-Mola. Natomiast trzeba mieć świadomość, że to są najczęściej wyjazdy planowane z wyprzedzeniem i w zasadzie ciężko znaleźć jest takie miejsce, w którym od ręki da się pojechać na taką wycieczkę. W przypadku mojego rozeznania to w wielu miejscach słyszałem, że jeszcze nie wiedzą kiedy będą jechać na przykład do Tulamben, a w punkcie, który ostatecznie wybrałem i nurkowałem wyjazd taki był organizowany dopiero za kilka dni. Warto brać to pod uwagę planując tutaj swoje podboje nurkowe. Druga sprawa to to, że część atrakcji jest sezonowa, tak jak na przykład słynne &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Mola_mola"&gt;Mola-Mola&lt;/a&gt;, której tutaj ogląda się podobno głównie w sierpniu i wrześniu. Trzecia sprawa, to warto mieć świadomość, że nie wszędzie od razu trafimy na piękne widoki i takim miejscem jest Manta Point (stacja czyszcząca mant) gdzie czasem trafimy na jedną mantę, a czasem będą ich dziesiątki, co oczywiście wpływa na spektakularność widoków :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamierzam jeszcze trochę tutaj ponurkować :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Z rzeczy zabawnych nasz pan kapitan w ramach opłaty dźwigał sprzęt na łódź. Jako, że ja mam balast zintegrowany + płytę, co łącznie ważyło ok. 9kg + butla pan kapitan spuchł :) i poprosił o wyjęcie jednak balastu. Z rozweseleniem przypomniałem sobie wtedy stosowane w Polsce twinsety ze zintegrowanym balastem, które jednak na łódź zanieść trzeba i z wody wyjąć :)...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-369395556503160738?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/369395556503160738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/nurkowanie-na-bali.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/369395556503160738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/369395556503160738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/nurkowanie-na-bali.html' title='Nurkowanie na Bali'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-6729801797200030525</id><published>2010-12-22T05:35:00.002+01:00</published><updated>2010-12-22T05:41:25.955+01:00</updated><title type='text'>Plażowanie na Bali</title><content type='html'>W miniony weekend postanowiliśmy nieco poplażować. W końcu Bali to wyspa i wokół niej jest mnóstwo wody, w szczególności słonej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Postanowiliśmy zacząć od miejsca najbliższego miejscu naszego zamieszkania. Miejscem tym było &lt;a href="http://wikitravel.org/en/Padang_Bai"&gt;Padang Bai&lt;/a&gt;. Padang Bai jest miasteczkiem portowym z którego łatwo się przedostać z Bali na wyspy Nusa, wyspy Gili oraz wyspę Lombok (i w drugą stronę oczywiście również ;)). Nam podróż z użyciem wynajętego samochodu z Ubud zajęła ok. 1,5 godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W samym Padang Bai są trzy plaże:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Plaża główna&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Blue Lagoon&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Bias Tegul&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div&gt;Plaża główna do plażowania się nie nadaje, ponieważ spoczywają na niej łodzie rybackie, a także przy niej znajduje się pomost do którego podpływają promy (naprawdę spore) obsługujące szlaki transportowe. Przy tej plaży znajduje się mnóstwo restauracji, punktów nurkowych i punktów noclegowych.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Druga plaża to malutka Blue Lagoon. Jest to piaszczysta plaża w małej zatoczce. Dojście do tej plaży jest dość łatwe, wystarczy zejść schodami z parkingu. Plaża jest bardzo malutka, ma około 100 m długości i niestety bywa dość zaśmiecona, co i nam się przytrafiło, dlatego ostatecznie zrezygnowaliśmy z korzystania z niej. Przewodniki wspominają, że świetnie nadaje się do &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Snorkeling"&gt;snorkelingu&lt;/a&gt;. Ze względu na stopień zaśmiecenia plaży nie podjęliśmy próby.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Trzecia plaża to Bias Tegul. Największą wadą tej plaży jest dojście do niej, które pieszo zajmuje ok. 15 minut i wymaga najpierw podejścia pod dość strome zbocze, a następnie zejścia cienką ścieżką w zaroślach. Całość dojścia odbywa się przez ogromny, nieukończony kompleks hotelowy. Na szczęście kiedy oczom ukaże się widok plaży zmęczenie dojściem opada :).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRFNBkqs8FI/AAAAAAAACes/niFNWBxPQPw/s1600/IMG_0262.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRFNBkqs8FI/AAAAAAAACes/niFNWBxPQPw/s400/IMG_0262.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Teoretycznie część pod górę można próbować pokonać samochodem, choć typowe indonezyjskie samochody z niskim zawieszeniem i kółkami, które sprawiają wrażenie odczepionych od wózka dziecięcego, mogą zostać bardzo łatwo uszkodzone.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Plaża jest większa niż poprzednia, ma ok. 200 m. Na plaży znajdują się skromne &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Warung"&gt;warungi&lt;/a&gt;, w liczbie bodaj 4, które polski Sanepid bez mrugnięcia okiem kazał by zamknąć. Jednakże nam udało się tam skutecznie pożywić i nadal żyjemy :). Plaża z pewnością nadaje się do snorkelingu - sprawdziłem to osobiście :). Rafa zaczyna się już ok. 50 metrów od brzegu. Nie jest ona z pewnością tak okazała jak ta położona nieco bardziej w głębi oceanu, jednakże i tak przyjemnie się ją ogląda. Niestety w wodzie pływa trochę śmieci, które nieco psują przyjemność oglądania. Niewprawni pływacy powinni uważać na dość silne w tym miejscu prądy wodne.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRFyNxY3sUI/AAAAAAAACfM/5ck8jLiwbnc/s1600/IMG_0267.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRFyNxY3sUI/AAAAAAAACfM/5ck8jLiwbnc/s640/IMG_0267.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Śliczne warungi ;)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRFNIXUk4OI/AAAAAAAACew/va2_t43Mx5A/s1600/IMG_0263.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRFNIXUk4OI/AAAAAAAACew/va2_t43Mx5A/s400/IMG_0263.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na tej plaży zakończyliśmy dzień pierwszy i popołudniem udaliśmy się do samochodu, żeby wrócić do Ubud. Stwierdziliśmy, że poszukiwanie noclegu i płacenie za dwa (tu i w Ubud) nie ma sensu, skoro podróż zajmuje zaledwie 1,5 godziny. Porada tego dnia: jeśli jesteś na Bali w porze mokrej, zabierz ze sobą na plażę parasol :). Popołudniowy deszcz z łatwością sprawi, że Ty, Twój sprzęt, dokumenty, pieniądze i wszystko co ze sobą masz będzie bardzo dokładnie przemoczone nim zdołasz dotrzeć do jakiegokolwiek schronienia. Deszcze są naprawdę ulewne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę wybraliśmy się po raz drugi do Padang Bai. A dla ścisłości, ja udałem się do Padang Bai oddać się umówionej wcześniej przyjemności nurkowania, a reszta towarzystwa udała się na plażę Pasir Putih (tzw. White Sand Beach) oddalonej o ok. 5 km od miejscowości &lt;a href="http://wikitravel.org/en/Candi_Dasa"&gt;Candidasa&lt;/a&gt;&amp;nbsp;(Tutaj literkę c najczęściej czyta się jako cz, czyli będzie to w wymowie Czandidasa). Ta plaża najbardziej przypadła do gustu. Ma ok. 500 m długości, kilka bardzo przyzwoitych warungów, dostępne leżaki i parasole, a przy niektórych warungach również miejsca ze słodką wodą, którą można się opłukać po kąpieli w oceanie. Wypoczynek tam jest dość przyjemny. Samo dotarcie na plażę też nie nastręcza wielu trudności i wiąże się z kilkuminutowym spacerem przez las. Miejscowi przebywają tę drogę skuterami lub samochodami, ale jako, że droga nie jest najlepsza nie każdemu się ten pomysł spodoba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRF0Thwn7UI/AAAAAAAACf4/Y_ewT1gubrU/s1600/IMG_0328.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRF0Thwn7UI/AAAAAAAACf4/Y_ewT1gubrU/s400/IMG_0328.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRF3gcauSmI/AAAAAAAACgc/SUovt6dKxQQ/s1600/IMG_0379.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRF3gcauSmI/AAAAAAAACgc/SUovt6dKxQQ/s400/IMG_0379.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRFzFtPb7XI/AAAAAAAACfw/M7qwCqxyAVA/s1600/IMG_0312.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRFzFtPb7XI/AAAAAAAACfw/M7qwCqxyAVA/s400/IMG_0312.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ja natomiast oddałem się przyjemności nurkowania. Tutejsza woda o temperaturze 25-27 oC jak również widoczność na poziomie 30m sprawiają, że nurkowanie jest ogromną przyjemnością. Więcej na razie nie piszę, bo o tym postaram się napisać osobnego posta - inaczej z tego zrobi się raczej nowela niż post ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie na plażach nie ma wielu ludzi - zazwyczaj kilka do kilkunastu osób. Nie wiem czy to kwestia pory deszczowej, świąt czy może tego, że jest to niezbyt turystyczny region (za ściśle turystyczny obszar uchodzi Kuta i tereny na południe od niej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mapa plaż, z których dane było nam skorzystać znajduje się tutaj:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://goo.gl/maps/SMhg" rel="nofollow" target="_blank"&gt;http://goo.gl/maps/SMhg&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A pozostałe zdjęcia:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://tnij.org/jkwe" rel="nofollow" target="_blank"&gt;http://tnij.org/jkwe&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-6729801797200030525?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/6729801797200030525/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/plazowanie-na-bali.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/6729801797200030525'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/6729801797200030525'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/plazowanie-na-bali.html' title='Plażowanie na Bali'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TRFNBkqs8FI/AAAAAAAACes/niFNWBxPQPw/s72-c/IMG_0262.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-4582616729199884987</id><published>2010-12-16T15:34:00.000+01:00</published><updated>2010-12-16T15:34:54.910+01:00</updated><title type='text'>Padang Bai na weekend</title><content type='html'>Wyjeżdżamy na weekend do Padang Bai. Niestety uruchomienie Internetu mobilnego nie powiodło się. W związku z tym kontakt z nami będzie bardzo ograniczony, być może tylko do telefonu/sms. Prawdopodobnie wrócimy w niedzielę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-4582616729199884987?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/4582616729199884987/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/padang-bai-na-weekend.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/4582616729199884987'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/4582616729199884987'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/padang-bai-na-weekend.html' title='Padang Bai na weekend'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-5565233817715477994</id><published>2010-12-16T15:02:00.001+01:00</published><updated>2010-12-22T05:40:19.766+01:00</updated><title type='text'>Bali ZOO</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.bali-zoo.com/"&gt;Bali ZOO&lt;/a&gt; to niesamowicie atrakcyjne miejsce tak dla dorosłych jak i dla dzieci. Wybraliśmy się tam całą trójką 14.12. Fantastyczną rzeczą w tym ZOO jest jego interaktywność, której nie spotkaliśmy w żadnym innym ZOO, które mieliśmy okazję odwiedzić.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe frameborder="0" height="350" marginheight="0" marginwidth="0" scrolling="no" src="http://www.google.pl/maps?q=bali+zoo&amp;amp;fb=1&amp;amp;gl=pl&amp;amp;hq=bali+zoo&amp;amp;hnear=bali+zoo&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;hl=pl&amp;amp;view=map&amp;amp;cid=9096633250711521398&amp;amp;ll=-8.591894,115.265806&amp;amp;spn=0.006295,0.006295&amp;amp;t=h&amp;amp;iwloc=A&amp;amp;output=embed" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/maps?q=bali+zoo&amp;amp;fb=1&amp;amp;gl=pl&amp;amp;hq=bali+zoo&amp;amp;hnear=bali+zoo&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;hl=pl&amp;amp;view=map&amp;amp;cid=9096633250711521398&amp;amp;ll=-8.591894,115.265806&amp;amp;spn=0.006295,0.006295&amp;amp;t=h&amp;amp;iwloc=A&amp;amp;source=embed" style="color: blue; text-align: left;"&gt;Wyświetl większą mapę&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba przyznać, że organizacja całego przedsięwzięcia stoi na najwyższym poziomie. Zamówiliśmy full opcję z transportem i obiadem na miejscu. Faktem jest, że jest to dość droga rozrywka, bo w tej opcji kosztuje 42USD od osoby, z tym, że niemowlaki wchodzą za darmo, więc łącznie był to koszt 84 USD (250 zł, to nawet na europejskiej warunki to bardzo dużo za wizytę w zoo).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej cenie przyjechał po nas do Ubud busik (6 osobowy) i zawiózł nas do zoo. Podróż z Ubud zajęła nam nieco mniej niż godzinę i zwiedzanie zaczęliśmy nieco przed 10. Na wstępie zadeklarowaliśmy obiad i dostaliśmy specjalne kupony i jedzenie dla zwierzaków. Jeszcze przed wejściem mogliśmy zrobić sobie zdjęcia z ptakami na ramieniu. Przy wejściu zwiedzających wita stadko lwów i tutaj pierwsza niespodzianka - lwy są zaraz za szybą :). Nie ma przepastnej fosy i dystansu 50 metrów. Wygląda to mniej więcej tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQjoddBsRwI/AAAAAAAACWI/lyV3d_YWEBY/s1600/IMG_9886.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQjoddBsRwI/AAAAAAAACWI/lyV3d_YWEBY/s320/IMG_9886.JPG" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQjoYtpiNaI/AAAAAAAACWE/pmK_5QbQaeI/s1600/IMG_9885.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQjoYtpiNaI/AAAAAAAACWE/pmK_5QbQaeI/s320/IMG_9885.JPG" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQjojdbyg_I/AAAAAAAACWM/rwRUjGsAiPQ/s1600/IMG_9887.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQjojdbyg_I/AAAAAAAACWM/rwRUjGsAiPQ/s400/IMG_9887.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W ZOO jest sporo gatunków zwierząt z tej okolicy świata, które z trudem można spotkać w europejskich ogrodach zoologicznych. Wybiegi są przyjazne dla zwierząt po pierwsze dlatego, że raczej są dość przestronne, a po drugie otoczenie (głównie roślinność) jest bardzo zbliżone lub wręcz takie samo jak w naturze. W całym zoo rośnie oczywiście tropikalna roślinność, co dla europejczyka również stanowi dużą atrakcję, ponieważ mnóstwo jest palm, niespotykanych drzew czy kwiatów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnFhrn4oKI/AAAAAAAACXs/G-MSENU6HnE/s1600/IMG_9986.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnFhrn4oKI/AAAAAAAACXs/G-MSENU6HnE/s320/IMG_9986.JPG" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnFYPBIeEI/AAAAAAAACXo/I2W2UvPpojA/s1600/IMG_9987.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnFYPBIeEI/AAAAAAAACXo/I2W2UvPpojA/s320/IMG_9987.JPG" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnDw_h5CgI/AAAAAAAACXE/FoAfJTyGCCk/s1600/IMG_9952.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnDw_h5CgI/AAAAAAAACXE/FoAfJTyGCCk/s400/IMG_9952.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnEiWmTZKI/AAAAAAAACXI/KHib6TWfA-E/s1600/IMG_9955.CR2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnEiWmTZKI/AAAAAAAACXI/KHib6TWfA-E/s400/IMG_9955.CR2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kawałek dalej można było nawiązać kontakt z kolejnym zwierzem. Tym razem był to wąż, którego można było sobie założyć na szyję. Mai się nie podobał ;). Na całe szczęście wąż dopiero PO nawiązaniu kontaktu z nami postanowił przeprowadzić niezwłoczne WC.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnC5mNqLCI/AAAAAAAACW8/dLwzOmQqAM0/s1600/IMG_9940.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnC5mNqLCI/AAAAAAAACW8/dLwzOmQqAM0/s400/IMG_9940.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dalej mogliśmy wejść do takiej dużej woliery, w której latały (a w zasadzie nie latały, bo chyba im się nie chciało w tym upale ;)) ptaki. Niektóre były na tyle zrelaksowane, że można było sobie z nimi zrobić zdjęcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po opuszczeniu woliery przeszliśmy do dużej zagrody, w której mogliśmy karmić rozmaite zwierzaki, głównie z rodziny jeleniowatych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnHu-XKvuI/AAAAAAAACYE/85z4Ld9et5M/s1600/IMG_0006.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnHu-XKvuI/AAAAAAAACYE/85z4Ld9et5M/s400/IMG_0006.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Za zagrodą znajdowała się kawiarenka, w której był zorganizowany około 15 minutowy pokaz rozmaitych ptaków. Pokaz był bardzo fajny, ponieważ ptaki latały swobodnie i były przywoływane i karmione przez opiekunów dosłownie tuż przed nami. Chętni mogli sobie potrzymać na ręce niektóre z nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnIsMb4gHI/AAAAAAAACYY/GLg2lv-JEMo/s1600/IMG_0049.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnIsMb4gHI/AAAAAAAACYY/GLg2lv-JEMo/s640/IMG_0049.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Przy kawiarence można było sobie zrobić zdjęcia z papugami i iguaną. Oczywiście biznes się kręci, więc zrobione zdjęcia mogliśmy od razu nanieść na kubek, do ramki albo na koszulkę :). Wersja z kubkiem i ramką kosztowała 50 000 IDR (ok. 17 zł), więc sobie darowaliśmy. To nie był koniec możliwości zabawy z egzotycznymi zwierzakami - kawałek dalej mogliśmy potrzymać nietoperza owocowego i dać mu banana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnKF6L5VVI/AAAAAAAACY0/Qfs-it5jqbg/s1600/IMG_0099.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnKF6L5VVI/AAAAAAAACY0/Qfs-it5jqbg/s400/IMG_0099.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nietoperz był całkiem pokaźny, miał ok. 40-50 cm długości, a rozpiętość skrzydeł na pewno wynosiła ponad 1m, może nawet 1,5m.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak zbliżyliśmy się do końca wycieczki, który miał miejsce w restauracji. Zjedliśmy tam bardzo smaczny obiad ze świeżymi sokami owocowymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po obiedzie czekała nas kolejna atrakcja - pokaz dzikich zwierząt. Znowu mogliśmy się przyjrzeć zwierzakom i wziąć je na ręce. Były:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Wąż albinos&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Orzeł&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Krokodyl&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Jeżozwierz&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 małe lwiątka&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnVzAmHfjI/AAAAAAAACZk/8LhQBY3b2rc/s1600/IMG_0236.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQnVzAmHfjI/AAAAAAAACZk/8LhQBY3b2rc/s400/IMG_0236.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na końcu pożegnał nas śmiercionośny &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Waran_z_Komodo"&gt;waran z komodo&lt;/a&gt;, zwany smokiem z komodo. Jego niestety nie mogliśmy pogłaskać i przytulić.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I tak zrobiła się godzina 14. Tuż po wyjściu okazało się, że nasz samochód właśnie podjeżdża i zostaliśmy przez miłego pana kierowcę odstawieni prosto pod dom.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Bardzo nam się wszystkim ten dzień podobał. Organizatorzy nie pozwalali się nudzić nawet przez 5 minut, co chwila dostarczając nowych wrażeń, a wszystko to było idealnie rozplanowane w czasie. Cztery godziny wycieczki pozwoliły na obejrzenie wszystkiego bez żadnego pośpiechu z naszej strony.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zwykły bilet bez transportu, obiadu i karmienia zwierząt kosztuje 24USD (ok. 215000 IDR). Co ciekawe jest to cena dla turystów, ponieważ autochtoni płacą 60 000 IDR. No cóż, każdy chce zarabiać na turystach, ale tutaj na prawdę potrafią to robić i człowiek wychodzi bardzo zadowolony. Polecamy wszystkim odwiedzającym Bali zajrzeć do tego miejsca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Więcej zdjęć dostępne jest pod adresem:&amp;nbsp;&lt;a href="http://tnij.org/jhce" rel="nofollow" target="_blank"&gt;http://tnij.org/jhce&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;PS. Atrakcją ZOO dla personelu była obecność małej białaski z kręconymi &lt;strike&gt;bląd&lt;/strike&gt; blond włoskami :). Zaczynamy odnosić wrażenie, że Maję zna już nie tylko całe Ubud, ale powoli zaczyna ją znać całe Bali ;). Przy kolejnych punktach tulenia zwierzaków Maja była wołana z imienia i wpuszczana bez kolejki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-5565233817715477994?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/5565233817715477994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/bali-zoo.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/5565233817715477994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/5565233817715477994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/bali-zoo.html' title='Bali ZOO'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQjoddBsRwI/AAAAAAAACWI/lyV3d_YWEBY/s72-c/IMG_9886.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-421697968826494043</id><published>2010-12-14T18:07:00.009+01:00</published><updated>2010-12-14T18:33:17.366+01:00</updated><title type='text'>Ubud Monkey Forest</title><content type='html'>W poniedziałek (13.12) wybraliśmy się do &lt;a href="http://www.monkeyforestubud.com/"&gt;Ubud Monkey Forest&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;iframe frameborder="0" height="350" marginheight="0" marginwidth="0" scrolling="no" src="http://maps.google.pl/maps/ms?hl=pl&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;t=h&amp;amp;msa=0&amp;amp;msid=115722736634784270340.0004975b533c855ac5bf2&amp;amp;ll=-8.518,115.259478&amp;amp;spn=0.007364,0.00912&amp;amp;z=16&amp;amp;output=embed" style="margin: auto;" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;Pokaż &lt;a href="http://maps.google.pl/maps/ms?hl=pl&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;t=h&amp;amp;msa=0&amp;amp;msid=115722736634784270340.0004975b533c855ac5bf2&amp;amp;ll=-8.518,115.259478&amp;amp;spn=0.007364,0.00912&amp;amp;z=16&amp;amp;source=embed" style="color: blue; text-align: left;"&gt;Monkey Forest&lt;/a&gt; na większej mapie&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ubud Monkey Forest jest obiektem na terenie Ubud posiadającym trzy atrakcje turystyczne:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Święty las&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Małpy (Makaki Długoogoniaste)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Świątynie&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div&gt;Ich &lt;a href="http://www.monkeyforestubud.com/"&gt;strona domowa&lt;/a&gt; jest zrobiona całkiem fajnie, także wiele można się z niej dowiedzieć.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dostać się do Monkey Forest jest dość łatwo, w zasadzie z dowolnego miejsca Ubud, powinno to zająć góra kilkanaście minut (zakładając, że będziemy poruszać się w sposób zmechanizowany). Na miejscu jest przyzwoitej wielkości parking z panem parkingowym, za który trzeba zapłacić 2000 IDR (ok. 68 gr). Na wejściu płacimy za bilety: dorośli 20000 IDR (ok. 6,80 zł), dzieci 10000 IDR, a Maja jako niemowlak załapała się na darmochę. Na wejściu stoją też panie z bananami, które można kupić, a następnie dać małpom - w sensie banany, nie panie. Oprócz bananów mają także kija :), którym odganiają małpy :). No cóż, może święte, może nie, ale jak biznes psują to po głowie dostaną :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama atrakcja jest ciekawa, głównie małpy jak stworzenia żywe, interaktywne i dostępne praktycznie na wyciągnięcie ręki, chociaż dotykanie ich jest zdecydowanie odradzane jako, że są to zwierzęta dziko żyjące i osobiście widziałem jak zaatakowały jakiegoś nastolatka. Podobnie odradzane jest chowanie jedzenia pasującego małpom po kieszeniach, bo znajdują je bez problemu i łupią bez oporów. Próba odgonienia takiej małpy może skończyć się pogryzieniem, więc niestety trzeba się dać okraść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQec5yHGGMI/AAAAAAAACRw/DtOTq8aetas/s1600/IMG_9769.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQec5yHGGMI/AAAAAAAACRw/DtOTq8aetas/s400/IMG_9769.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQeeWkfz7eI/AAAAAAAACSU/8DcEOYJteUU/s1600/IMG_9787.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQeeWkfz7eI/AAAAAAAACSU/8DcEOYJteUU/s640/IMG_9787.JPG" width="441" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQecl-tYv2I/AAAAAAAACRc/MpPCEFaQ_hE/s1600/IMG_9763.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQecl-tYv2I/AAAAAAAACRc/MpPCEFaQ_hE/s640/IMG_9763.JPG" width="441" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Świątynia znajdująca się na terenie lasu to tzw. Pura Dalem, czyli świątynia umarłych. Generalnie rzecz biorąc, to wiara obecna na Bali jest rzeczą wyjątkową ponieważ to wierzenie nie występuje nigdzie indziej na świecie, jest zwane hinduizmem balijskim i jest specyficzna mieszanką animizmu, hinduizmu i buddyzmu. Świątynie są kompletnie inne niż to co znamy w Europie. Są zorganizowane pod gołym niebem i mają jakąś swoją konstrukcję wyróżniającą poszczególne punkty, ale niestety nie jest mi ona znana w szczegółach. Oczywiście jak wszystko tutaj, tak i elementy świątyni są bardzo bogato zdobione. Do świątyni można wejść tylko odzianym w sarong (taka płachta materiału - zielona - którą trzeba się przepasać i dodatkowo przewiązać paskiem - żółty):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQef5YmxPHI/AAAAAAAACTE/a2axk0G0qF8/s1600/IMG_9810.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQef5YmxPHI/AAAAAAAACTE/a2axk0G0qF8/s640/IMG_9810.JPG" width="424" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Tak wygląda sarong&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQehFN2RGgI/AAAAAAAACTI/sbEvZow0zeU/s1600/IMG_9813.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQehFN2RGgI/AAAAAAAACTI/sbEvZow0zeU/s640/IMG_9813.JPG" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jakiś istotny element świątyni nie wiem niestety jaki. &lt;br /&gt;Wygląda jak specjalne wejście używane w czasie uroczystości.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Dodatkowo jeśli jest się kobietą nie można wchodzić do świątyni podczas menstruacji. Proszę mnie nie pytać - nie wiem dlaczego :).&lt;br /&gt;Z aspektów praktycznych gorąco odradzam pozostawianie swoich rzeczy luzem. Zostawiłem luzem aparat i poszedłem nakręcić film ze świątyni. Kiedy wracałem, z przerażeniem stwierdziłem, że małpy zaczęły się już przywiązywać do mojego aparatu, a kiedy chciałem go odebrać zrobiły się agresywne, ale na szczęście ostatecznie odpuściły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam las oczywiście jak cała roślinność tutaj jest bardzo okazały. Gdzie indziej nie spotkaliśmy tylko lian zwisających z drzew. W lesie panuje ogromna wilgotność i jest gorąco. Z powodu wilgotności na części zdjęć może być widoczna lekka mgła przez nią powodowana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQee63709ZI/AAAAAAAACSc/6DHPaoTuHKE/s1600/IMG_9792.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQee63709ZI/AAAAAAAACSc/6DHPaoTuHKE/s640/IMG_9792.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Liany zwisające z drzew. &lt;br /&gt;Niektórzy próbowali się na nich huśtać i nawet im się to udawało.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQefp-zl-DI/AAAAAAAACS0/nnK023GR0qA/s1600/IMG_9802.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQefp-zl-DI/AAAAAAAACS0/nnK023GR0qA/s640/IMG_9802.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W rzeczywistości wyglądało mniej spektakularnie niż na zdjęciu ;).&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Ogólnie atrakcja warta odwiedzenia, zwłaszcza przy tych cenach. Nam niespieszna wizyta zajęła około dwóch godzin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełniejszy album ze zdjęciami:&amp;nbsp;&lt;a href="http://tnij.org/jge9" target="_blank"&gt;http://tnij.org/jge9&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-421697968826494043?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/421697968826494043/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/ubud-monkey-forest.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/421697968826494043'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/421697968826494043'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/ubud-monkey-forest.html' title='Ubud Monkey Forest'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQec5yHGGMI/AAAAAAAACRw/DtOTq8aetas/s72-c/IMG_9769.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-3937021636322279571</id><published>2010-12-12T13:31:00.001+01:00</published><updated>2010-12-12T13:32:07.290+01:00</updated><title type='text'>Zdjęcia z Londynu</title><content type='html'>Nie było okazji wcześniej wgrać zdjęć z Londynu, ponieważ nasz londyński Internet mimo, że drogi był kiepski. Tutejszy (balijski) tani (w cenie pokoju) Internet hula znacznie lepiej (chociaż nie bez zarzutu - wideo się nie bardzo chce wgrywać). Dzięki temu udało nam się uzupełnić galerię zdjęć z Londynu. Pogoda była słaba - zimno i szaro, więc zdjęcia są dalekie od ideału.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://tnij.org/je43" rel="nofollow" target="_blank"&gt;http://tnij.org/je43&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-3937021636322279571?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/3937021636322279571/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/zdjecia-z-londynu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/3937021636322279571'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/3937021636322279571'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/zdjecia-z-londynu.html' title='Zdjęcia z Londynu'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-3662817524194773342</id><published>2010-12-11T08:06:00.002+01:00</published><updated>2010-12-12T13:34:01.467+01:00</updated><title type='text'>Nasze mieszkanie w Ubud</title><content type='html'>Mieszkamy w miejscowości Ubud w czymś co nazywa się &lt;a href="http://www.villatirtaarum.com/"&gt;Tirta Arum Guest House&lt;/a&gt; i jest w zasadzie odpowiednikiem polskich pensjonatów. Są tutaj między innymi dwa takie mieszkanka: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.villatirtaarum.com/ubud-guesthouse/tirta-arum-guest-house-photos-and-overviews/deluxe-arum.html"&gt;http://www.villatirtaarum.com/ubud-guesthouse/tirta-arum-guest-house-photos-and-overviews/deluxe-arum.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;My wynajmujemy jedno z nich (numer 301) na parterze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokładnie znajdujemy się w tym miejscu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe frameborder="0" height="350" marginheight="0" marginwidth="0" scrolling="no" src="http://maps.google.pl/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=-8.506591,115.269177&amp;amp;daddr=&amp;amp;geocode=&amp;amp;hl=pl&amp;amp;mra=mift&amp;amp;mrsp=0&amp;amp;sz=19&amp;amp;sll=-8.506193,115.269367&amp;amp;sspn=0.001443,0.002642&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;t=h&amp;amp;ll=-8.506193,115.269367&amp;amp;spn=0.001443,0.002642&amp;amp;output=embed" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href="http://maps.google.pl/maps?f=d&amp;amp;source=embed&amp;amp;saddr=-8.506591,115.269177&amp;amp;daddr=&amp;amp;geocode=&amp;amp;hl=pl&amp;amp;mra=mift&amp;amp;mrsp=0&amp;amp;sz=19&amp;amp;sll=-8.506193,115.269367&amp;amp;sspn=0.001443,0.002642&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;t=h&amp;amp;ll=-8.506193,115.269367&amp;amp;spn=0.001443,0.002642" style="color: blue; text-align: left;"&gt;Wyświetl większą mapę&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się popatrzy na strony internetowe to oczywiście ceny są wysokie, bo 45 USD / dzień. Ale przy wynajmie długoterminowym (min. 1 miesiąc) można spokojnie stargować cenę. My za cały miesiąc zapłaciliśmy 5 mln rupii indonezyjskich. Na dzień dzisiejszy przelicznik jest taki, że 1USD = 9000 rupii, co oznacza, że za miesiąc płacimy ok. 550 dolarów, czyli cena za dzień to ok. 18 USD, czyli jakieś 40% wyjściowej ceny i tutaj jest to generalnie normalne, że przy dłuższym najmie obniżają ceny o połowę albo i więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQMJSMddFzI/AAAAAAAACHo/fo9Cil13ouI/s1600/IMG_9707.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQMJSMddFzI/AAAAAAAACHo/fo9Cil13ouI/s200/IMG_9707.JPG" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wejście do całego Tirta Arum&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Tirta Arum jest właściwie kompleksem kilku domków, w których są zazwyczaj po 2-3 mieszkania, które można sobie wynajmować. W Ubud jest co najmniej kilka analogicznych kompleksów. Do naszego wchodzi się przez bardzo bogato zdobiony portal, który jest dość często spotykany na wejściu do domów. Jest to taka zdecydowanie bardziej rozbudowana wersja polskiej furtki :) - całość jest zazwyczaj wykonana z drewna, rzeźbiona i bogato zdobiona, często farbą w kolorze złotym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQMfI2b0CeI/AAAAAAAACIU/fDr3y7CZ11A/s1600/IMG_9735.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQMfI2b0CeI/AAAAAAAACIU/fDr3y7CZ11A/s200/IMG_9735.JPG" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Drewniana komoda&lt;br /&gt;i lustro&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Mieszkanie jest bardzo ciekawe. Pokój jest bardzo ładny. Na podłodze są całkiem estetyczne płytki. W pokoju są: komoda, szafa, ogromne łóżko, duże siedzisko, stolik, szafka i wielkie lustro. Co ciekawe wszystko tutaj jest drewniane i dość ładnie wykończone. W Polsce do pensjonatów wrzuca się rozlatujące się meble z płyty wiórowej, tutaj natomiast wszystko jest w drewnie. Nie wiem czy to z potrzeby zapewnienia poczucia luksusu turyście czy też takie drewniane meble uznawana są tutaj za odpowiednik naszej płyty wiórowej. Tak czy inaczej pokój jest dość ładny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="left" style="float: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQMfNrDtGQI/AAAAAAAACIc/Ty-a7o8aY40/s1600/IMG_9737.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQMfNrDtGQI/AAAAAAAACIc/Ty-a7o8aY40/s200/IMG_9737.JPG" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQMfW9GhNoI/AAAAAAAACIg/wIjmnX6RknU/s1600/IMG_9738.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQMfW9GhNoI/AAAAAAAACIg/wIjmnX6RknU/s200/IMG_9738.JPG" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;Zupełnie nie przystaje natomiast do tego standardu łazienka, która jest dość brzydka i niezbyt czysta, ale podobno jak na standard balijski to mamy klasę średnią, jeśli nie wyższą wręcz. W łazience jest miniaturowa umywalka z ruszającym się, jeszcze bardziej miniaturowym kranem, bardzo nisko zamontowana wanna, która przechodziła renowację chyba 30 lat temu przy użyciu pędzla i farby. Plastikowy prysznic jest cały zakamieniony i leje na wszystkie strony. O tym, że mamy ponadstandardową łazienkę świadczą podobno dwie rzeczy: ciepła woda, która jest tutaj postrzegana raczej jako fanaberia białych turystów oraz kibelek ze spłuczką, bo standardem jest sama muszla, a do tego obok znajduje się rodzaj takiego pojemnika na wodę, z którego czerpakiem pobiera się wodę i spłukuje nią toaletę. Także ponieważ mamy automatykę, możemy czuć się wyróżnieni. Przez pierwsze 3 dni nie mieliśmy ciepłej wody, ale potem jakiś magik ponaglony sprawił, że woda się pojawiła. Zimna jest mimo wszystko jednak mało komfortowa jak na nasze subtelne białe dupska ;). Znajomi widzieli jak na wiosce ludzie myli się w czymś co można określić rynsztokiem, także to wyjaśnia stosunek Balijczyków do kąpieli i zachodnich fanaberii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="left" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQMHvvsBNpI/AAAAAAAACHI/27JGwiy-OnU/s1600/IMG_9675.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQMHvvsBNpI/AAAAAAAACHI/27JGwiy-OnU/s200/IMG_9675.JPG" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ogrodowy Budda-fontanna&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;Przy domu mamy taras, który wychodzi na niewielki, ale bardzo ładny ogród z Buddą, który jest posągiem i fontanną jednocześnie. Maja codziennie rano biega do Buddy, chlapie się w wodzie i wyjmuje z niej kamyki, którymi karmi Buddę :). Taras jest wielofunkcyjny, bo stanowi nie tylko miejsce do posiedzenia i relaksu w zieleni, ale jest również kuchnią. Na tarasie znajduje się mały blat, w który wstawiony jest zlew z kranem z zimną wodą i tak oto powstaje kuchnia :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W mieszkaniu jest również klimatyzacja co ma swoje zalety w okresie adaptacji do tutejszego klimatu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej zdjęć można obejrzeć pod adresem:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://tnij.org/je45" rel="nofollow" target="_blank"&gt;http://tnij.org/je45&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z cyklu porady wujka Zdzisia: gdyby ktoś planował wizytę na Bali, to wybierając mieszkanie trzeba wziąć kilka rzeczy pod uwagę:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Łazienki są inne niż europejskie. Jeśli to ważny punkt to trzeba się upewnić, że będzie ciepła woda, prysznic i toaleta ze spłuczką.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Kuchnie też są raczej doprowadzone do absolutnego minimum. Zazwyczaj jest to tylko zlew z zimną wodą i lodówka, często bardzo małych rozmiarów. Zazwyczaj da się na miejscu zorganizować podłączenie kuchenki gazowej, chociaż osobiście wydaje mi się, że przy cenach posiłków w restauracjach (1-10USD) to szkoda zachodu na zabawę w kuchnię. Takie kuchenne minimum zupełnie wystarcza do zjedzenia tutejszych owoców.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Domy budowane są na różne sposoby i warto mieć tego świadomość. Najlepszy wybór to dom murowany i normalny sufit. Bardzo częste są sufity bambusowe, co podobno jest tragiczne zwłaszcza w okresie deszczowym, ponieważ potwornie wzmaga zaduch, który i tak jest.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Moim zdaniem koniecznością jest minimum wiatrak na suficie lub klimatyzacja. Wiatrak jest zazwyczaj dość skuteczny, więc ewentualny brak klimatyzacji nie jest problemem, ale jedno lub drugie raczej musi być, ponieważ tutejszy klimat jest specyficzny, zwłaszcza w porze deszczowej.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-3662817524194773342?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/3662817524194773342/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/nasze-mieszkanie-w-ubud.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/3662817524194773342'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/3662817524194773342'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/nasze-mieszkanie-w-ubud.html' title='Nasze mieszkanie w Ubud'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_vVp_N9L0Q_w/TQMJSMddFzI/AAAAAAAACHo/fo9Cil13ouI/s72-c/IMG_9707.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-2472118889994091599</id><published>2010-12-11T05:27:00.004+01:00</published><updated>2010-12-11T08:20:49.279+01:00</updated><title type='text'>Ubud - Bali</title><content type='html'>W jednym zdaniu pierwsze wrażenie można opisać: "Jakoś tu inaczej".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwiatki, które rosną u nas w doniczkach stanowią tu zwykłą roślinność, oczywiście w dużo większym rozmiarze, wszędzie widać drzewa bananowców i palmy z żółtymi kokosami. Drogi są wąskie, mniejsze nie mają chodników wcale, a te główniejsze na poboczach mają poukładane nierówne płyty. Nikt tu nie chodzi pieszo, wszyscy jeżdżą skuterami. Oczywiście ruch jest odwrotny niż u nas więc wydaje się, że ciągle ktoś jedzie pod prąd. Tubylcy jeżdżą jak chcą bez kierunków, slalomem, na jednym motorku może siedzieć czteroosobowa rodzina lub może on służyć jako półciężarówka i przewozić pokaźny pakunek. Nie należą do rzadkości ani dziury ani stosy śmieci przy drodze. Na początku sprawia to wszystko wrażenie ogólnego chaosu. Po kilku dniach można sie oswoić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Oczywiście architektura jest też bardzo charakterystyczna. Wejście na nasze podwórko jest po kilku schodach, ma bardzo bogato rzeźbione drzwi, po bokach jakieś posągi ubrane w kolorowe chusty. Podwórko jest wyłożone kamieniami ułożonymi w motyw płatków kwiatów i z niego są wejścia do kilku domków wynajmowanych turystom. Wszędzie gdzie się idzie jest mnóstwo posągów i rzeźb, pomniki są olbrzymie i misternie zdobione.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na jedzenie chodzimy do restauracji i jest smaczie i tanio. Dobrze, że jest z nami Mirek, bo on wie gdzie co można zjeść bezpiecznie. Próbujemy soków z rożnych owoców (do tej pory najbardziej nam smakował sok z Passion Fruit), ale staramy się wybierać potrawy nie za bardzo egzotyczne. Ubud jest całkiem spore jak na tutejszą okolice ma dobrze zaopatrzony sklep więc nie mamy problemu z rzeczami dla Mai i dla siebie, bo chemię i jedzenie można kupić znanych nam marek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie dni nam mijają na oswajaniu się z panującą tu temperaturą, wilgotnością i rzeczywistością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Znów się robi środek nocy a mi się nie chce spać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-2472118889994091599?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/2472118889994091599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/ubud-bali.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/2472118889994091599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/2472118889994091599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/ubud-bali.html' title='Ubud - Bali'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00459610645033062605</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-5213435410531943738</id><published>2010-12-10T02:41:00.005+01:00</published><updated>2010-12-11T08:22:26.250+01:00</updated><title type='text'>Starty, lądowania i tak 8 razy</title><content type='html'>Podróż na drugi koniec świata nie jest taka trudna, nawet z małym dzieckiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początkowy lot z Warszawy do Londynu nie trwał długo, a że zostaliśmy w Anglii na dwa dni, to lot prawie w ogóle nie dał się nam we znaki. Maja usnęła na starcie i te kilka godzin lotu była bardzo grzeczna. Było to moje pierwsze doświadczenie z lataniem. W sumie byłam zaskoczona jak gładko samolot wzbija się w powietrze, nie specjalnie odczuwałam zmianę ciśnienia ani na starcie ani przy lądowaniu. Zresztą lądowanie przysparzało możliwości oglądania panoramy miasta, tak że całkiem zapomniałam o jakimkolwiek zdenerwowaniu. Był to po prostu niesamowity widok pięknie oświetlonej metropolii, najpierw zarysowane linie ulic, później, im niżej się znajdowaliśmy, tym dokładniej było widać oświetlenie budynków, latarnie, samochody... żaden taras widokowy nie zapewni takich wrażeń :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Nasza główna trasa przebiegała tak:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;7 grudnia o godz. 14.10 z lotniska Gatwick w Londynie - do Doha w Katarze - ok. 6 godzin lotu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;z Doha do Singapuru - trochę ponad 7 godzin lotu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;z Singapuru do Denpasar (Indonezja, Bali) – około 3 godziny lotu na godz. 19, 8 grudnia.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;Na całej trasie mieliśmy 8 godzin różnicy czasu. Do Doha dolecieliśmy w środku nocy, a do Singapuru  około południa czasu lokalnego. W Singapurze i na Bali była już ta sama strefa czasowa więc bardzo szybko zrobił się wieczór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naszym przewoźnikiem był Qatar Airlines. Jesteśmy bardzo zadowoleni z ich usług. Jako że lecieliśmy z niemowlęciem według klasyfikacji biletowej ułatwiano nam odprawę na lotnisku, dostawaliśmy bardzo dobre miejsca w samolocie, a obsługa bardzo się o nas troszczyła. Generalnie Linie chwaliły się 5 gwiazdkami za najlepszą obsługę i stwierdzam, że z całą pewnością ***** im się należy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na starcie z Londynu Maja też usnęła. Była to pora jej poobiedniej drzemki. Siedzieliśmy w pierwszym rzędzie, mieliśmy dużo miejsca na nogi i otwierany blat, na którym rozkładano takie jakby walizki, do których można było odkładać dzieci. Maja wydawała sie nam za duża więc podziękowaliśmy za to łóżeczko, ale blat doskonale spisywał się jako miejsce na jedzenie i zabawki córki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maja spała ok. godziny, później zjadła, oglądaliśmy książeczki, aż w końcu się trochę znudziła i chciała wstać. Równolegle z nami, w środkowym rzędzie, siedziała  mama Hinduska z dwoma synami  ok. 10 letnim i 6-miesięcznym maluchem. Maja zainteresowała się starszym chłopakiem, gadała do niego, robiła cześć i przez kilka minut stała koło jego fotela i nie chciała odejść. On na początku był skrępowany, ale gdy Maja dała mu swoją żyrafę chłopak przełamał nieśmiałość i zaczął się z nią bawić. Nie musze pisać jaką wywołało to w naszej córce euforię, każda próba posadzenia ją z powrotem na kolanach przerywana była zdecydowanym protestem.&lt;br /&gt;Najbardziej zachwycona byłam widokiem na ziemię, gdy lecieliśmy nad półwyspem arabskim. Nad pustynią nie było chmur więc był doskonały widok na oświetlone miasta. Każde z siedzeń wyposażone jest w mały monitorek, na którym są filmy, muzyka, gry, prezentacja trasy lotu z danymi o aktualnej pozycji , wiadomości do poczytania. Każdy dostaje swoje słuchawki i można sobie umilić długie godziny lotu. Obejrzeliśmy sobie z Rafałem po jednym filmie i w końcu dolecieliśmy do Doha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Katarze wylądowaliśmy przed północą czasu lokalnego, a ok. 8 czasu londyńskiego. Autobus zabrał nas do hali lotniska, spędziliśmy około 1.5 godziny na lotnisku, zdążyliśmy rozprostować nogi i znów mieliśmy boarding. Mnóstwo osób przyglądało się Mai, co ona szybko zaobserwowała i chcąc odpowiedzieć na zapotrzebowanie publiczności zaprezentowała pełny popis swoich umiejętności, biegała, tańczyła, biła brawo, gadała do wszystkich. Na szczęście jak weszliśmy na pokład uspokoiła się i żeby tradycji stało się zadość usnęła tuż przed startem. Tym razem siedzieliśmy w środkowej 3-ce siedzeń, tak że jeden fotel był wolny. Położyłam maje na środkowym siedzeniu i malutka spała całą drogę do Singapuru. My trochę posłuchaliśmy muzyki, Rafał coś tam grał, wreszcie udało nam się też usnąć. Mieliśmy sporo turbulencji , ale jakoś udało się trochę pospać.  Na godzinę przed lądowaniem zjedliśmy śniadanko i  wkrótce zrobiliśmy pierwszy krok na azjatyckiej ziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako że lecieliśmy tym samym samolotem dalej, zeszliśmy z pokładu do budynku lotniska , czekaliśmy  20 minut przy bramce i znów nas wpuścili na pokład. Tym razem było już bardzo niewielu pasażerów jak na rozmiary samolotu więc nie trzymając się naszych przypisanych miejsc usiadłam z Mają przy oknie i podziwiając widok ostatni raz wzbiliśmy się w powietrze. Chwilę po stracie podano nam obiadek. Maja oczywiście już spała, wkrótce i mi zaczęły się kleić oczy, więc zaraz usnęłam. Rafał wdał się w pogawędkę z bardzo sympatycznym Niemcem. Jak się później okazało zaprosił nas do siebie na święta. Ma żonę Balijkę i dzieci. Jego rodzina mieszka na północy Denpasar i kto wie może skorzystamy z tego zaproszenia.  Gdy się obudziłam to została nam godzinka do lądowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście tyle godzin podróży dało się nam we znaki, dotarliśmy mocno zmęczeni i zesztywniali. Mi najbardziej doskwierały suche oczy, Rafałowi wysechł na wiórek nos. Jednak trzeba przyznać, że nasze warunki były naprawdę komfortowe i mnóstwo niedogodności udało się zminimalizować. Jak się okazuje nie warto korzystać z tanich linii, w szczególności gdy podróż planuje się odpowiednio wcześnie, żeby kupić bilety w dobrych cenach. Nasi znajomi lecieli AirAsia – najtańszymi liniami azjatyckimi i wyszko im ok. 500 zł taniej na bilecie w obie strony, a mieli dużo mniej bagażu (ok.  25 kg w sumie). Myślę, że nie warto bić się o te pieniądze przy całokształcie kosztów. Tym bardziej , że mamy całkiem duże limity bagażu (7kg podręczny + 23 kg główny dla osoby dorosłej i 10 +10 dla dziecka) i naprawdę solidne posiłki, że trudno wszystko przejeść i najróżniejsze picie praktycznie bez ograniczeń (z alkoholami włącznie, dla tych, którzy muszą się znieczulić w czasie lotu :)). W AirAsia za wszystko płacili dodatkowo i bagaż, i posiłki, na pokładzie trzeba mieć gotówkę w odpowiedniej walucie (nie da się płacić kartami). Wszystko równa się same kłopoty. W szczególności , gdyby lecieć z dzieckiem nie warto narażać się na dodatkowy stres, zwłaszcza jeśli leci się po raz pierwszy i nie zna realiów. Brak lokalnej waluty oznacza, że jeśli chce się pić to można tylko i wyłącznie spróbować przestać o tym myśleć :), a na pokładzie zwykle chce się bardzo pić, ze względu na bardzo suche powietrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tę stronę podróż była super, miejmy nadzieje ze w drugą pójdzie równie gładko. Co do powrotu mamy z Rafałem na razie odmienne zdania, ale o tym innym razem...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-5213435410531943738?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/5213435410531943738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/starty-ladowania-i-tak-8-razy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/5213435410531943738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/5213435410531943738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/starty-ladowania-i-tak-8-razy.html' title='Starty, lądowania i tak 8 razy'/><author><name>Ania</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00459610645033062605</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-4027801142480952965</id><published>2010-12-06T19:30:00.003+01:00</published><updated>2010-12-11T08:24:32.063+01:00</updated><title type='text'>Londyn dzień drugi</title><content type='html'>Dzisiaj mamy lepsze nastawienie do tego miasta. No i kupiłem przejściówkę, dzięki czemu możemy coś napisać :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Pierwsze odkrycie z rana: kadra sprzątająca nasz hotel to rodacy Polacy :), ale jakoś tak niechętnie się przyznają, nawet jak ktoś obok nich mówi po polsku. A propos hotelu, gdyby ktoś się tu wybierał to dwie przydatne wskazówki:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Najbliższa stacja metra: Gloucester Road&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Trzeba szukać budynku, który nazywa się Baden Powell House (jest na mapach google'a). Inne adresy są trochę źle rozpoznawane i można pobłądzić.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;br /&gt;Śniadania w hotelu (4GBP/person) są całkiem przyzwoite. Generalnie taki szwedzki stół z przyzwoitym wyborem - daje się najeść i napić. Styl kontynentalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Internet (8GBP/2 days) szczerze mówiąc do d.... Ze 20-30 minut spokojnego używania, a potem zaczyna rzęzić, pomimo, że niby no-limit. To z czego korzystamy to&amp;nbsp;&lt;a href="http://globalgossip.com/"&gt;http://globalgossip.com&lt;/a&gt;. Pomysł jest nawet ciekawy, ale realizacja taka sobie. Daje się &amp;nbsp;korzystać, ale bez szaleństw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parę wrażeń z miasta. Wybraliśmy się dzisiaj trochę pozwiedzać. Trasa wyglądała tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe frameborder="0" height="350" marginheight="0" marginwidth="0" scrolling="no" src="http://maps.google.pl/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=Baden+Powell+House,+Queen's+Gate,+London,+United+Kingdom&amp;amp;daddr=51.501748,-0.1802845+to:51.50677,-0.17208+to:51.5014333,-0.1581931+to:51.50269,-0.15367+to:51.50284,-0.15233+to:51.50194,-0.14117+to:51.50095,-0.12433+to:51.49474,-0.12498+to:51.4992879,-0.1300349+to:Victoria+Station,+London,+SW1V+1JT,+UK&amp;amp;hl=pl&amp;amp;geocode=FQHCEQMdp0P9_yGS5pv4g5fQIg%3BFbTaEQMdxD_9_ynnUZm0WwV2SDER31M5xoUREw%3BFVLuEQMd0F_9_ykbAfIbTwV2SDHQLjk5xoUREw%3BFXnZEQMdD5b9_ylVT7jQOwV2SDEAa52qLa4OEw%3BFWLeEQMduqf9_ykVUSLvOgV2SDGBrsWyLa4OEw%3BFfjeEQMd9qz9_yn9VsQ0JQV2SDFAIW8uxoUREw%3BFXTbEQMdjtj9_ylZUsOAJwV2SDFBM52qLa4OEw%3BFZbXEQMdVhr-_ymVOwBHxAR2SDGQU1izLa4OEw%3BFVS_EQMdzBf-_yn3VjlswgR2SDGRtwg5xoUREw%3BFRfREQMdDgT-_ymDYsBY2wR2SDEB05myLa4OEw%3BFT7AEQMdHsz9_ylXsCjJIQV2SDFG-eRBb9rXIg&amp;amp;mra=dpe&amp;amp;mrcr=0&amp;amp;mrsp=9&amp;amp;sz=16&amp;amp;via=1,2,3,4,5,6,7,8,9&amp;amp;dirflg=w&amp;amp;sll=51.49763,-0.131922&amp;amp;sspn=0.007267,0.021136&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=51.496748,-0.131836&amp;amp;spn=0.014534,0.042272&amp;amp;output=embed" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href="http://maps.google.pl/maps?f=d&amp;amp;source=embed&amp;amp;saddr=Baden+Powell+House,+Queen's+Gate,+London,+United+Kingdom&amp;amp;daddr=51.501748,-0.1802845+to:51.50677,-0.17208+to:51.5014333,-0.1581931+to:51.50269,-0.15367+to:51.50284,-0.15233+to:51.50194,-0.14117+to:51.50095,-0.12433+to:51.49474,-0.12498+to:51.4992879,-0.1300349+to:Victoria+Station,+London,+SW1V+1JT,+UK&amp;amp;hl=pl&amp;amp;geocode=FQHCEQMdp0P9_yGS5pv4g5fQIg%3BFbTaEQMdxD_9_ynnUZm0WwV2SDER31M5xoUREw%3BFVLuEQMd0F_9_ykbAfIbTwV2SDHQLjk5xoUREw%3BFXnZEQMdD5b9_ylVT7jQOwV2SDEAa52qLa4OEw%3BFWLeEQMduqf9_ykVUSLvOgV2SDGBrsWyLa4OEw%3BFfjeEQMd9qz9_yn9VsQ0JQV2SDFAIW8uxoUREw%3BFXTbEQMdjtj9_ylZUsOAJwV2SDFBM52qLa4OEw%3BFZbXEQMdVhr-_ymVOwBHxAR2SDGQU1izLa4OEw%3BFVS_EQMdzBf-_yn3VjlswgR2SDGRtwg5xoUREw%3BFRfREQMdDgT-_ymDYsBY2wR2SDEB05myLa4OEw%3BFT7AEQMdHsz9_ylXsCjJIQV2SDFG-eRBb9rXIg&amp;amp;mra=dpe&amp;amp;mrcr=0&amp;amp;mrsp=9&amp;amp;sz=16&amp;amp;via=1,2,3,4,5,6,7,8,9&amp;amp;dirflg=w&amp;amp;sll=51.49763,-0.131922&amp;amp;sspn=0.007267,0.021136&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=51.496748,-0.131836&amp;amp;spn=0.014534,0.042272" style="color: blue; text-align: left;"&gt;Wyświetl większą mapę&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wycieczka dość fajna pomimo zimna (na szczęście nie ma śniegu). Ponieważ do nich Niemcy słabo dolatywali z bombkami w przeciwieństwie do Warszawy, to trzeba przyznać, że jeśli chodzi o różne  pomniki, pałace i ogólnie zabytki to mają co pokazać. &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%82ac_Buckingham"&gt;Buckingham Palace&lt;/a&gt; jest w zasadzie rozczarowujący, w dodatku słabo dostępny - zdjęć ze strażą królowej już się zrobić nie da - całość można pooglądać zza ogrodzenia. Fajny jest pomnik z fontanną przed pałacem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Big_Ben"&gt;Big Ben&lt;/a&gt; ciekawy, chociaż przy naszym PKiN to wcale taki Big nie jest ;), zresztą w porównaniu z okoliczną zabudową też nie jest taki wielki. &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%82ac_Westminsterski"&gt;Palace of Westminster&lt;/a&gt;, czyli siedziba tamtejszego parlamentu w sporej części niestety był w jakimś remoncie więc prezentował się mniej okazale, ale i tak trzeba przyznać, że obiekt jest olbrzymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Opactwo_Westminsterskie"&gt;Opactwo Westminsterskie&lt;/a&gt; wygląda całkiem fajnie, chociaż pewnie w czasie ciekawszej pogody wygląda fajniej, natomiast &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Katedra_Westminsterska"&gt;Katedrę Westminsterską&lt;/a&gt; minęliśmy wątpiąc czy to to. Ja się na architekturze nie znam, ale mi trochę meczet przypominała. Kopułki i ta wieża, nieco przypominająca minaret. Jedynie łacińskie napisy sugerowały, że to jednak katedra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod koniec wycieczki wciągnęliśmy sobie makarony przy Horseferry Road i udaliśmy się pozwiedzać Victoria Station, skąd jutro odjedziemy na lotnisko Gatwick przy użyciu tamtejszego Gatwick Express. Ta stacja to wielgachny węzeł łączący w sobie metro i okoliczną bardzo rozbudowaną sieć kolei. Co nieustająco szokujące są tam 3 różne linie metra, pewnie ze 30 różnych linii kolejowych nie ma tam ŻADNYCH wind i ŻADNYCH podjazdów - wyłącznie schody. Tu 4 schodki, tam 20 schodków, a tu jeszcze 10. Poruszanie się tam z bagażami to jest zajęcie dla silnych i wytrwałych. Tego nie jestem w stanie zrozumieć. O tzw. disabled people już nawet nie wspominam i jeśli inwalidzi narzekają, że warszawskie metro jest niedostosowane, to współczuję znalezienia się w londyńskim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Victoria Station wróciliśmy już do hotelu metrem, bo brakło nam już sił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będą jeszcze zdjęcia, ale niestety ten internet tutaj za 8GBP jest jednak gorszy niż sądziłem i nie da się nic wgrać na picasę. Może na Bali będzie lepszy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-4027801142480952965?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/4027801142480952965/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/londyn-dzien-drugi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/4027801142480952965'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/4027801142480952965'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/londyn-dzien-drugi.html' title='Londyn dzień drugi'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-2129358987945842256</id><published>2010-12-05T22:08:00.003+01:00</published><updated>2010-12-11T08:25:32.240+01:00</updated><title type='text'>London welcomes</title><content type='html'>Wylądowaliśmy. Lot generalnie udany. Nasza córa zniosła go bardzo przyzwoicie. Mama też :). LHR to generalnie wielgachne lotnisko, ale na szczęście dość dobrze opisane więc nie było dużego problemu z odnalezieniem się. Spory pozytyw to to, że bezpośrednio z lotniska odchodzi metro. Z negatywów to to, że jest dość mało estetycznie, jest raczej brudnawo, szarawo i ogólnie niezbyt ładnie. Całe lotnisko jest prawdę mówiąc średnio dostosowane do przewożenia sporej ilości bagażu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze tego nie obczailiśmy, ale tutejsze metro jest dość średniowieczne. Nie znaleźliśmy wind, tylko wszędzie trzeba było pchać się schodami, co o mało nas nie wykończyło nerwowo i fizycznie. Jutro idziemy zbadać temat, bo internet twierdzi, że&amp;nbsp;przynajmniej&amp;nbsp;na niektórych stacjach są windy. Ogólnie metro, to szczerze mówiąc w Warszawie oczywiście mniejsze, ale fajniejsze, bardziej nowoczesne. Małżonka nawet jest gotowa przeprosić warszawskie metro za narzekanie na dostępność wind i sposób opisania dotarcia do nich. Jedynie co mi się podobało w wagonach to to, że zaraz przy wejściu było wydzielone miejsce, w dużej ilości, na bagaże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ulice opisane są dość kiepsko - ustalenie na jakiej jest się ulicy jest chyba jeszcze trudniejsze niż w Warszawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkamy tutaj:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.meininger-hotels.com/index.php?id=70&amp;amp;L=7"&gt;http://www.meininger-hotels.com/index.php?id=70&amp;amp;L=7&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalezienie tego miejsca nie było banalne dzięki kiepskim opisom ulic, pomimo, że było to blisko naszej stacji metra. W dodatku chodzenie po londyńskich chodnikach z bagażem typu 68 kg + 1 niemowlę do najłatwiejszych nie należy. Jak ktoś uważa, że Warszawa jest rozkopana, to jakby tu wpadł to szybko by Warszawę przeprosił :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na całe szczęście zdarzyły się dwie rzeczy:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Nie padał tutaj śnieg.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Londyńczycy starali się być bardzo pomocni. Dzięki pewnym miłym ludziom doturlaliśmy się do hotelu - pomogli nam donieść bagaże (uprzednio wprowadzając nas w błąd :)). Ogólnie ludzie tutaj starają się być bardzo pomocni.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div&gt;Sam hotel to raczej hostel. Pokoiki są malutkie, łazienki jeszcze mniejsze. Ale generalnie jest czysto i przyjaźnie. Zaleta podstawowa jest taka, że jesteśmy nieomal w centrum, a dwie doby x2 osoby kosztują tutaj 127GBP, czyli jak na możliwości Londynu niewiele. No i jest zaskakująco cicho.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niestety dałem ciała i nie posiadam przejściówki do wtyczek, bo oczywiście Brytyjczycy muszą mieć wszystko inaczej, może kupimy jutro. A jak nie, to nie wiem czy będą kolejne relacje.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jesteśmy wykończeni i idziemy spać. Kolejne relacje może jutro.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;PS. 25 mln zł z sobotniego lotto niestety nie jest moje :(. Trafiło się komuś innemu - farciarz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS2. Jakże cudownie, że człowiek nie olewał w dzieciństwie angielskiego - o ileż prostsze jest dzięki temu życie... Trudne do opisania ułatwienie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-2129358987945842256?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/2129358987945842256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/london-welcomes.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/2129358987945842256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/2129358987945842256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/london-welcomes.html' title='London welcomes'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3253737899689517441.post-618519830117372420</id><published>2010-12-04T18:33:00.002+01:00</published><updated>2010-12-04T20:18:31.943+01:00</updated><title type='text'>Przed wyjazdem</title><content type='html'>Lekko nie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość gratów spakowana. Wbrew pierwotnym podejrzeniom 20kg bagażu na osobę to mało. Zwłaszcza jak się bierze sprzęt nurkowy i dziecko. Powstały 2 walizki po 20 kg, plecak 10kg i 3x6kg bagażu podręcznego. Łącznie 68 kg bagażu :), a i tak statyw się nie zmieścił. Ciekawe jak się z tym będziemy przemieszczać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze się popsuł stacjonarny Internet, ale na szczęście Internet z patyka ratuje życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stresik lekki jest, bo przez ten cholerny śnieg opóźnienia na Okęciu, opóźnienia na Gatwick, no i problemy z dojazdem na Gatwick też mogą wystąpić. A mnie trochę zaczyna boleć gardło i głowa - oby to nie przeziębienie żadne. Nic to, na zapas się martwić nie będziemy. Zawsze się można pocieszyć, że do &lt;a href="http://www.tvn24.pl/-1,1684935,0,1,z-warszawy-do-madrytu-dzisiaj-nie-polecimy,wiadomosc.html"&gt;Hiszpanii ani Finlandii nie lecimy&lt;/a&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro 14:50 wylot z Okęcia. Zobaczymy co będzie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3253737899689517441-618519830117372420?l=travellerlogbook.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/feeds/618519830117372420/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/przed-wyjazdem.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/618519830117372420'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3253737899689517441/posts/default/618519830117372420'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://travellerlogbook.blogspot.com/2010/12/przed-wyjazdem.html' title='Przed wyjazdem'/><author><name>Rafi</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11590219329534915077</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
