czwartek, 16 grudnia 2010

Bali ZOO

Bali ZOO to niesamowicie atrakcyjne miejsce tak dla dorosłych jak i dla dzieci. Wybraliśmy się tam całą trójką 14.12. Fantastyczną rzeczą w tym ZOO jest jego interaktywność, której nie spotkaliśmy w żadnym innym ZOO, które mieliśmy okazję odwiedzić.



Wyświetl większą mapę

Trzeba przyznać, że organizacja całego przedsięwzięcia stoi na najwyższym poziomie. Zamówiliśmy full opcję z transportem i obiadem na miejscu. Faktem jest, że jest to dość droga rozrywka, bo w tej opcji kosztuje 42USD od osoby, z tym, że niemowlaki wchodzą za darmo, więc łącznie był to koszt 84 USD (250 zł, to nawet na europejskiej warunki to bardzo dużo za wizytę w zoo).

W tej cenie przyjechał po nas do Ubud busik (6 osobowy) i zawiózł nas do zoo. Podróż z Ubud zajęła nam nieco mniej niż godzinę i zwiedzanie zaczęliśmy nieco przed 10. Na wstępie zadeklarowaliśmy obiad i dostaliśmy specjalne kupony i jedzenie dla zwierzaków. Jeszcze przed wejściem mogliśmy zrobić sobie zdjęcia z ptakami na ramieniu. Przy wejściu zwiedzających wita stadko lwów i tutaj pierwsza niespodzianka - lwy są zaraz za szybą :). Nie ma przepastnej fosy i dystansu 50 metrów. Wygląda to mniej więcej tak:



W ZOO jest sporo gatunków zwierząt z tej okolicy świata, które z trudem można spotkać w europejskich ogrodach zoologicznych. Wybiegi są przyjazne dla zwierząt po pierwsze dlatego, że raczej są dość przestronne, a po drugie otoczenie (głównie roślinność) jest bardzo zbliżone lub wręcz takie samo jak w naturze. W całym zoo rośnie oczywiście tropikalna roślinność, co dla europejczyka również stanowi dużą atrakcję, ponieważ mnóstwo jest palm, niespotykanych drzew czy kwiatów.




Kawałek dalej można było nawiązać kontakt z kolejnym zwierzem. Tym razem był to wąż, którego można było sobie założyć na szyję. Mai się nie podobał ;). Na całe szczęście wąż dopiero PO nawiązaniu kontaktu z nami postanowił przeprowadzić niezwłoczne WC.


Dalej mogliśmy wejść do takiej dużej woliery, w której latały (a w zasadzie nie latały, bo chyba im się nie chciało w tym upale ;)) ptaki. Niektóre były na tyle zrelaksowane, że można było sobie z nimi zrobić zdjęcie.

Po opuszczeniu woliery przeszliśmy do dużej zagrody, w której mogliśmy karmić rozmaite zwierzaki, głównie z rodziny jeleniowatych.


Za zagrodą znajdowała się kawiarenka, w której był zorganizowany około 15 minutowy pokaz rozmaitych ptaków. Pokaz był bardzo fajny, ponieważ ptaki latały swobodnie i były przywoływane i karmione przez opiekunów dosłownie tuż przed nami. Chętni mogli sobie potrzymać na ręce niektóre z nich.


Przy kawiarence można było sobie zrobić zdjęcia z papugami i iguaną. Oczywiście biznes się kręci, więc zrobione zdjęcia mogliśmy od razu nanieść na kubek, do ramki albo na koszulkę :). Wersja z kubkiem i ramką kosztowała 50 000 IDR (ok. 17 zł), więc sobie darowaliśmy. To nie był koniec możliwości zabawy z egzotycznymi zwierzakami - kawałek dalej mogliśmy potrzymać nietoperza owocowego i dać mu banana.


Nietoperz był całkiem pokaźny, miał ok. 40-50 cm długości, a rozpiętość skrzydeł na pewno wynosiła ponad 1m, może nawet 1,5m.

I tak zbliżyliśmy się do końca wycieczki, który miał miejsce w restauracji. Zjedliśmy tam bardzo smaczny obiad ze świeżymi sokami owocowymi.

Po obiedzie czekała nas kolejna atrakcja - pokaz dzikich zwierząt. Znowu mogliśmy się przyjrzeć zwierzakom i wziąć je na ręce. Były:
  1. Wąż albinos
  2. Orzeł
  3. Krokodyl
  4. Jeżozwierz
  5. 3 małe lwiątka

Na końcu pożegnał nas śmiercionośny waran z komodo, zwany smokiem z komodo. Jego niestety nie mogliśmy pogłaskać i przytulić.

I tak zrobiła się godzina 14. Tuż po wyjściu okazało się, że nasz samochód właśnie podjeżdża i zostaliśmy przez miłego pana kierowcę odstawieni prosto pod dom.

Bardzo nam się wszystkim ten dzień podobał. Organizatorzy nie pozwalali się nudzić nawet przez 5 minut, co chwila dostarczając nowych wrażeń, a wszystko to było idealnie rozplanowane w czasie. Cztery godziny wycieczki pozwoliły na obejrzenie wszystkiego bez żadnego pośpiechu z naszej strony.

Zwykły bilet bez transportu, obiadu i karmienia zwierząt kosztuje 24USD (ok. 215000 IDR). Co ciekawe jest to cena dla turystów, ponieważ autochtoni płacą 60 000 IDR. No cóż, każdy chce zarabiać na turystach, ale tutaj na prawdę potrafią to robić i człowiek wychodzi bardzo zadowolony. Polecamy wszystkim odwiedzającym Bali zajrzeć do tego miejsca.

Więcej zdjęć dostępne jest pod adresem: http://tnij.org/jhce

PS. Atrakcją ZOO dla personelu była obecność małej białaski z kręconymi bląd blond włoskami :). Zaczynamy odnosić wrażenie, że Maję zna już nie tylko całe Ubud, ale powoli zaczyna ją znać całe Bali ;). Przy kolejnych punktach tulenia zwierzaków Maja była wołana z imienia i wpuszczana bez kolejki.

4 komentarze:

  1. Ten nietoperz to nie z Bonobo?

    A z kolei na zdjęciu 9908 zwierzę wygląda jak guziec. Czyli jeszcze inny rejon świata.

    A *blond* to bardzo ładny kolor.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nietoperz nie wiem skąd - nie sprawdziłem.

    Na 9908 rzeczywiście jest guziec.

    A *blond* oczywiście zły nie jest. Tam mi coś właśnie nie grało w tym wyrazie :), ale jakoś chyba za późno było, żebym wpadł co :). Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytając o nietoperzu nasunęło mi się to samo pytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. I dlatego nikt nas nie lubi ;).

    OdpowiedzUsuń