Jeszcze tego nie obczailiśmy, ale tutejsze metro jest dość średniowieczne. Nie znaleźliśmy wind, tylko wszędzie trzeba było pchać się schodami, co o mało nas nie wykończyło nerwowo i fizycznie. Jutro idziemy zbadać temat, bo internet twierdzi, że przynajmniej na niektórych stacjach są windy. Ogólnie metro, to szczerze mówiąc w Warszawie oczywiście mniejsze, ale fajniejsze, bardziej nowoczesne. Małżonka nawet jest gotowa przeprosić warszawskie metro za narzekanie na dostępność wind i sposób opisania dotarcia do nich. Jedynie co mi się podobało w wagonach to to, że zaraz przy wejściu było wydzielone miejsce, w dużej ilości, na bagaże.
Ulice opisane są dość kiepsko - ustalenie na jakiej jest się ulicy jest chyba jeszcze trudniejsze niż w Warszawie.
Mieszkamy tutaj:
http://www.meininger-hotels.com/index.php?id=70&L=7
Znalezienie tego miejsca nie było banalne dzięki kiepskim opisom ulic, pomimo, że było to blisko naszej stacji metra. W dodatku chodzenie po londyńskich chodnikach z bagażem typu 68 kg + 1 niemowlę do najłatwiejszych nie należy. Jak ktoś uważa, że Warszawa jest rozkopana, to jakby tu wpadł to szybko by Warszawę przeprosił :).
Na całe szczęście zdarzyły się dwie rzeczy:
- Nie padał tutaj śnieg.
- Londyńczycy starali się być bardzo pomocni. Dzięki pewnym miłym ludziom doturlaliśmy się do hotelu - pomogli nam donieść bagaże (uprzednio wprowadzając nas w błąd :)). Ogólnie ludzie tutaj starają się być bardzo pomocni.
Sam hotel to raczej hostel. Pokoiki są malutkie, łazienki jeszcze mniejsze. Ale generalnie jest czysto i przyjaźnie. Zaleta podstawowa jest taka, że jesteśmy nieomal w centrum, a dwie doby x2 osoby kosztują tutaj 127GBP, czyli jak na możliwości Londynu niewiele. No i jest zaskakująco cicho.
Niestety dałem ciała i nie posiadam przejściówki do wtyczek, bo oczywiście Brytyjczycy muszą mieć wszystko inaczej, może kupimy jutro. A jak nie, to nie wiem czy będą kolejne relacje.
Jesteśmy wykończeni i idziemy spać. Kolejne relacje może jutro.
PS. 25 mln zł z sobotniego lotto niestety nie jest moje :(. Trafiło się komuś innemu - farciarz.
PS2. Jakże cudownie, że człowiek nie olewał w dzieciństwie angielskiego - o ileż prostsze jest dzięki temu życie... Trudne do opisania ułatwienie.
PS2. Jakże cudownie, że człowiek nie olewał w dzieciństwie angielskiego - o ileż prostsze jest dzięki temu życie... Trudne do opisania ułatwienie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz